fbpx

70 % odszkodowania

  • This topic is empty.
Oglądasz 7 wpisów - 1 z 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #200921
    aga25

    Witam. W styczniu miałam stłuczkę nie z mojej winy. Potwierdziła to policja , mam także odpis notatki policyjnej. Jednak ubezpieczyciel wypłacił mi 70 % odszkodowania, bo uznał , że w 30 % przyczyniłam się do kolizji.Tzn. nie upewniłam się czy mogę skręcić w lewo i niby nie miałam lewego kierunku. Do kolizji doszło w terenie zabudowanym w miejscu występowania podwójnych linii ciągłych. Sprawca z dużą szybkością wyjechał zza zakrętu i zaczął mnie wyprzedzać. doprowadził do zderzenia i wpadł na nagrobki cmentarne niszcząc ogrodzenie. Mało tego: firma ubezpieczeniowa musiała pokryć koszty naprawy ogrodzenia- wypłaciła Proboszczowi także 70 % odszkodowania. Odwołałam się do towarzystwa ,ale odmówili mi wypłaty 30%. Wskazałam im że zaniżyli wartość rynkową auta.Przyznali mia rację i dołożyli 800 zł z czego oczywiście wzięli 30%. Czy mieli do tego prawo? Czy istnieje jakaś podstawa prawna dla takich działań?Dodam ,że oświetlenie mojego samochodu było prawidłowe i mam na to świadków. Napisałam drugie odwołanie i czekam. Warto iść do sądu w razie odmowy?

    #261265
    duos

    a co z notatką, kto został uznany winnym przez policję? czy policja wskazała jego? czy ty też jestes uznana za winną? czy sprawca dostał mandat? czy jest jakaś sprawa w sądzie przeciwko sprawcy?

    #261264
    aga25

    według policji to na sprawcy wypadku spoczywa cała wina i jest to napisane w odpisie notatki.Dostał mandat.Jestem uznana za współwinną przez firmę ubezpieczeniową (sprawcy) i dlatego zabrali mi 30 %. Ja osobiście nie wystąpiłam jeszcze do sądu. Z tego co wiem , sprawca wypadku kilka tygodni przez kolizją( w której ja uczestniczyłam) doprowadził do innego wypadku(sam o tym wspominał)

    #261266
    Pablo_1st

    Zacznijm od samego potrącenia – tak, ubezpieczyciel w oparciu o własne ustalenia ma prawo uznać przyczynienie, ,współwinę, albo nawet całkowitą winę. Może się oczywiście mylić, ale tak samo może myslić się i policjant. Sama kolizja podczas skrętu / wyprzedzania to trudny temat i niestety podejście musi być indywidualne. Ogólnie rzecz ujmując najczęściej sprawcą jest właśnie skręcający, a wyprzedzający się tylko przyczynia. Dlaczego? ano dlatego, że Ty też masz obowiązki na drodze, a nie tylko prawa, więc zanim skręcisz spójrz w lusterko czy aby rozpoczęcie manewru nie spowoduje zagrożenia. I tłumaczenie, że tu wyprzedzać nie wolno nie zezwala Ci na egzekwowanie tego prawa. Kierunkowskaz również. Analogicznie – jeśli Ci staruszka wlezie na czerwonym to wolno Ci ją przejechać? Przecież masz zielone, jedź! Stąd właśnie taka konstrukcja przepisów, Ty zajechałaś drogę zmieniając pas ruchu (czy też kierunek ruchu) a on wyprzedzał na zakazie. Tylko jedna rzecz Was dzieliła, on już był w trakcie manewru, a czasu na reakcję wcale, a Tobie wystarczyło przeczekać. Ale nie przesądzam, bo takie kolizje, a raczej odpowiedzialność w nich zależy od wielu czynników. Moim prywatnym zdaniem 30% to sprawiedliwe podejście.

    #261267
    aga25

    Dzięki Pablo za odpowiedź. Na pierwszy rzut oka możliwe że masz rację. Jednak do stłuczki nie doszło na prostym odcinku drogi. Wszystko zdarzyło się zaraz za łukiem drogi (nie wiem czy dobrze to określiłam). W momencie upewniania się przeze mnie o tym, że mogę skręcić, droga była wolna.Dopiero kiedy przekroczyłam oś jezdni , sprawca uderzył w moje auto. Po prostu wyjechał zza zakrętu z dużą prędkością.Do tego skasował płot przy cmentarzu.

    #261268
    Pablo_1st

    skoro jednak zdążył przejechać ten odcinek, podjąć decyzję i wykonać manewr wyprzedzania to chyba jednak było trochę czasu. Nie oceniam Cię, raczej ogół i z praktyki, którą obserwuję na drodze wynika, że najczęściej upewniamy się gdy włączamy kierunkowskaz, a później skupiamy się jedynie na miejscu w które mamy wjechać nieobserwując zupełnie drogi za nami. A w tym czasie hamujemy przejeżdżając kilkadziesiąt, czy 100 metrów mocno redukując prędkość. Później ospale wykonywany manewr i mamy kilkanaście sekund, a jadący 100 na godzinę przemyka 28m w ciągu tylko jednej sekundy.A najgorsze to przeświadczenie, że włączenie kierunkowskazu nas usprawiedliwia. nikogo nie oskarżam, bo tez tak robiłem, ale warto sobie uświadomić zgrożenie i…. winę jaką poniesiemy.
    pzdr

    #261269
    aga25

    No i wszystko zakończyło się pomyślnie dla mnie, bez konieczności wnoszenia sprawy do sądu. Właśnie dostałam pismo o przyznaniu mi spornych 30 % odszkodowania. Warto się odwoływać aż do skutku. Pomogło też złożenie skargi na TU u rzecznika ubezpieczonych. To dzięki temu obyło się bez sądu. Piszcie odwołania i nie poddawajcie się. :)

Oglądasz 7 wpisów - 1 z 7 (wszystkich: 7)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.