fbpx

Compensa szkoda całkowita

  • This topic has 13 odpowiedzi, 8 odpowiedzi, and was last updated 21/11/2008 by imported_michal.
Oglądasz 14 wpisów - 1 z 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #200681
    Drag-on1

    Witam. Dwa tygodnie temu miałem stłuczkę nie z mojej winy (sprawca również ubezpieczony jest w compensie). Jechałem samochodem starszym tj. Renault Clio 1.2 RN, rocznik 92, ale bardzo dobrze utrzymanym (sprowadzanym z Niemiec) i z niewielkim przebiegiem (ok. 120 tyś.) T.U. (compensa) wyceniła wartość mojego samochodu na 3 tyś. Wartość powstałej szkody rzeczoznawca wycenił na 1700 zł, a pozostałość to 1300. Samochód nie jest mocno uszkodzony (klapa przednia, replektor L, chłodnica, wentylator) Tu moje pytania:
    – cz OC sprawcy gwarantuje mi przywrócenie stanu samochodu sprzed wypadku?
    – jak mogę uzyskać kwotę odszkodowania w wymiarze wartości mojego samochodu?
    – czy mogę wnieść o odszkodowanie np. za rozmowy tel z TU. i serwisem gdzie stoi samochód, hol samochodu do serwisu, utrudnienia spowodowane brakiem samochodu?
    Nie zależy mi na zarobieniu na tym wypadku. Ja chcę swój samochód, który bardzo lubiłem, albo pieniądze, które pozwolą mi myśleć o kupnie innego (przy oczywistej dopłacie), a śmieszne 1700 + problem pozbycia się „wraku” mnie wogóle nie urządza.
    Wiem, że informacja na podobny temat są tu zamieszczone, ale nie ma to jak analiza indywidualnego przypadku. To moja 1 kolizja i to nie z mojej winy i … tyle problemów. Npiszcie proszę!

    #260428
    pawels

    Naprawa może być wykonana tylko w przypadku nieprzekroczenia jej kosztów nad wartością rynkową pojazdu, jeżeli nie zaszła szkoda całkowita masz możliwość uzyskania pełnego odszkodowania , inaczej dostaniesz kwotę pomniejszoną o wartość wraku, poszukaj na forum o szkodzie całkowitej, wątków jest cała masa.
    możesz rościć o wszelkie straty spowodowane wypadkiem – ale podstawa! musisz mieć na to dowody! na słowo TU kasy nie daje, niestety…
    a czy doznałeś obrażeń fizycznych w tym wypadku? mozesz rościć zadośćuczynienei1

    #260429
    Drag-on1

    Może ktoś wie czy TU musi mi wypłacić różnicę pomiędzy zasądzonym odszkodowaniem i sprzedaną pozostałością, a wartością samochodu? Jak tak, to jak to załatwić?

    #260430
    jaromiko

    Niema czegoś takiego jak wartość rynkowa – wartość rynkowa to wartość umowna – niema też czegoś takiego jak przymus kasacji itd…

    W opisanym przypadku szkody z OC TU musi wypłacić pełną wartość poniesionych strat w tym zastępstwo prawne itd….

    Czyli – jeśli masz szkodę starego samochodu z OC to nie TU decyduje co masz zrobić ze swoją własnością – decydujesz sam.

    Naprawiasz na rachunki – przedstawiasz rachunki do TU i koniec i do widzenia.

    Na TU ciąży tylko obowiązek udowodnienia, że nie jesteś oszustem i tyle ;))

    Jeśli chcesz pozbawić TU argumentów w postaci :

    – zawyżył Pan rachunki
    – dlaczego pan naprawił to a tamto

    wystarczy, że naprawy dokonasz a autoryzowanym serwisie.

    Natomiast Pamiętaj jeśli TU nakazało ci naprawić samochód z OC np za marne pieniądze i np po garażach – spokojnie możesz potem pozywać TU w obowiązki gwaranta samochodu.

    Pozdrawiam Serdecznie
    Były Likwidator Szkód

    ps. nie dajcie sobie wmawiać głupot – OC to nie polisa Tylko => Gwarancja

    #260431
    dimmu3

    Przede wszystkim pytanie, czy TU prawidłowo zakwalifikowało szkodę jako całkowitą. Zażądaj dokumentacji dotyczącej szkody (muszą Ci udostepnić, ale mogą zażądać zapłaty za ksero). Z dokumentacji będzie wynikało, na ile wyceniono szkodę. Jeśli przekroczy to wartość samochodu (3000 według TU), to wtedy wypłacają Ci różnicę między tymi 3000 a wartością wraku (z tego, co piszesz, to jest to właśnie to 1700, wrak wycenili na 1300). OC daje Ci możliwość naprawy tylko wtedy, kiedy wartość naprawy nie przekracza wartości samochodu sprzed szkody.
    Zalecam poczytanie innych wątków o szkodzie całkowitej, tam już sporo zostało wyjaśnione. To w końcu Twoje pieniądze, więc warto poświęcić trochę czasu na rozpoznanie tematu.

    #260432
    jaromiko

    Definicja szkody całkowitej w przypadku wypadku komunikacyjnego i strat w pojźedzie powinna wyglądać tak ::

    szkoda całkowita – to taka sytuacja techniczna uszkodzonego pojazdu w której pojazdu nie można doprowadzić do stanu technicznego sprzed szkody ;)

    Czyli reasumując niemożna go naprawić ;)

    Stosowane przez TU kryteria czy operatory finansowe nie mają tutaj prawnego uzasadnienia, tym samym TU żerując na niewiedzy poszkodowanych zaniżają świadomie odszkodowania bo –

    w przypadku szkody całkowitej z OC kto:

    – ma zajmować się kasacją
    – sprzedażą pozostałości
    – kto ma iść i kupić nowe auto
    – wyszukać
    – tracić czas itd………. i w tym czasie tracić na jakości życia np??????

    Zatem niema czegoś takiego jak szkoda całkowita z tytułu OC to pojęcie zarezerwowane jest do uzasadnienia decyzji w przypadku wyliczenia już końcowej wartości odszkodowania ;))

    #260433
    Pablo_1st

    jaromiko ośmieszasz się, jeśli ten podpis ma choć trochę wspólnego z rzeczywistością to nie dziwię się że jesteś już byłym likwidatorem, Twoja ignorancja jest powalająca.

    Szkoda całkowita istnieje w terminologii zarówno technicznej jaki i sądowej (mogę podać wyroki SN), a Twoja definicja nie ma z tym nic wspólnego. Pojęcie to zresztą nie jest polskim wymysłem, dokłądnie tak samo prosperuje za granicą, choć sposób rozliczania szkód jest różny w różnych krajach. Definicja szersza obejmowała nie tylko ekonomiczną nieopłacalność naprawy ale też techniczną. Obecnie poza wyjątkami właściwie tylko ta ekonomiczna ma zastosowanie, bo właściwie wszystko można naprawić, a warunkiem jest tylko koszt.

    Podobnie jak definicja wartości rynkowej, tu z kolei ignorancja już nawet z podstawowej ekonomii. W przypadku pojazdu wycenianego przez TU, czy rzeczoznawcę niezależnego faktycznie nie ma mowy o strikte cenie rynkowej, bo ta „powstanie” w wyniku dokonania rzeczywistej transakcji handlowej, a uwzględnia poza „technicznymi skłądnikami” także psychologiczne (np. przywiązanie do auta, gwałtowna potrzeba gotówki ze szprzedaży itp.). Natomiast można mówić o wartości rynkowej, bo to ekwiwalentna kwota, którą można uzyskać ze sprzedaży takiego samego pojazdu, uwzględniająca stan techniczny, wyposażenie etc. Raczej trudno sobie wyobrazić, że w autohandlu stoi 5 takich samych pojazdów z podobnym przebiegiem i podobnie udokumentowaną przesżłością i tylko jeden ma o 30% wyższą cenę, kto by go kupił?

    Pomimo trudności jakie wiążą się z wypadkiem, te których nie można policzyć czy zmierzyć nie mogą być przedmiotem odszkodowania (tu nie USA, że każde możliwe w przyszłości pierdnięcie może być powodem wielomilionowych odszkodowań, pojęcie strat moralnych też nie podlega wycenie w Polsce). Ciężar zaś udowodnienia należy zawsze do strony wywodzącej skutki prawne, nigdy zaś do broniącego się. Zatem samochód zastępczy można zażądać, ale kasę za to że w nim jest mniej wygodnie, jeździ wolniej i trochę wieje no to sorry

    #260434
    jaromiko

    Chłopie poszkodowany ma dwa lata na zgłoszenie roszczenia – gdzie po wypadku wo gule nie musi zgłaszać z OC szkody do ubezpieczyciela sprawcy ;) i czekać aż mu ktoś zrobi łachę i wyceni szkodę ;) i da samochód zastępczy ;) albo znajdzie zastępstwo procesowe ;)

    Może od razu zawlec auto do warsztatu a najlepiej autoryzowanej stacji serwisowej i naprawić zgodnie z aktualnym cennikiem ;)

    A potem może jechać już z naprawionym samochodem i rachunkami do TU i zgłosić szkodę ;)

    W takim przypadku na TU ciąży obowiązek udowodnienia, że poszkodowany kogoś oszukał, a jest tak dlatego, że w przypadku szkód z OC ubezpieczyciel sprawcy musi nie tylko pokryć starty wynikłe z wyliczeń ekonomicznych ale musi brać pod uwagę inne następstwa wypadku jak choćby traumy związane z nagła i nieprzewidzianą zmianą samochodu.

    To co piszesz to typowe stanowisko TU prezentowane wszem i wobec ;) a jak nie wierzysz to wjedź kiedyś przez przypadek w mój samochód ;)

    No ale widzę, że doświadczenia wielkiego nie masz ;) więc się nie obrażam ;)

    Pozdrawiam
    Jaromiko

    ps. tylko się nie obraź :)

    Tak ci powiem jeszcze od siebie gadanie o Ameryce w Polsce to ja zawsze słyszałem – tylko jest jedno ale tutaj jest Polska ;)

    #260435
    Pablo_1st

    nie odniosłeś się do niczego co Ci wytknąłem, a kolejne babole wypisujesz.
    1) czasu na zgłoszenie się z roszczeniem masz nie dwa a trzy lata, zajrzyj do kodeksu cywilnego
    2) Udowadniać że się nie ma garba? na szczęście w Polsce obowiązuje zasada domniemania niewinności. to na roszczącym skutki prawne stanowi obowiązek udowodnienia roszczenia, tą formułkę dostałem nawet niedawno z Sądu, więc Twoje przeświadczenie, że przyniesiesz fakturę na kilkanaście tysięcy z serwisu za naprawę pojazdu i w sądzie dostaniesz 100% bez wykazania związku przyczynowo-skutkowego jest naiwne, zeby nie powiedzieć głupie. Nie musisz pokazywać samochodu ubezpieczalni, to prawda, ale wtedy niezależny rzeczonawca, z dokumentacją fotograficzną i batalia sądowa, to może się udać. Kilku umorusanych mechaników nie jest wiarygodnym źródłem, zwłaszcza że w ich interesie jest zarobić jak najwięcej
    3) daj mi choć jeden przykład z polskiego sądownictwa orzeczenia odszkodowania za traumę z powodu zmiany auta po wypadku. Masz internet, szukaj, jak znajdziesz choć jeden przykąłd przeleję Ci kasę na skrzynkę browaru. Takie farmazony to możesz kolegom przy wódce opowiadać jeśli jeszczeCi wierzą, tu wykaż się i wskaż przykłąad, bo żal czytać
    4) ja się nie obrażam, ale chętnie się dokształcę bo brak mi Twojej fachowości i bogatego doświadczenia, ale może juz bez oratorskich popisów, jeden przykkład

    a ps to kolejna kula w płot, to o ameryce to było do Ciebie w związku z tymi odszkodowaniami za tą traumę waśnie, ale nawet z czytaniem ze zrozumieniem u Ciebie nie bardzo…

    #260436
    jaromiko
    Pablo_1st wrote:
    nie odniosłeś się do niczego co Ci wytknąłem, a kolejne babole wypisujesz.
    1) czasu na zgłoszenie się z roszczeniem masz nie dwa a trzy lata, zajrzyj do kodeksu cywilnego

    To jest najmniej istotne ile – jak ja pracowałem było dwa lata – od czasu kiedy się dowiedziałeś , ze możesz złożyć

    2) Udowadniać że się nie ma garba? na szczęście w Polsce obowiązuje zasada domniemania niewinności. to na roszczącym skutki prawne stanowi obowiązek udowodnienia roszczenia, tą formułkę dostałem nawet niedawno z Sądu, więc Twoje przeświadczenie, że przyniesiesz fakturę na kilkanaście tysięcy z serwisu za naprawę pojazdu i w sądzie dostaniesz 100% bez wykazania związku przyczynowo-skutkowego jest naiwne, zeby nie powiedzieć głupie. Nie musisz pokazywać samochodu ubezpieczalni, to prawda, ale wtedy niezależny rzeczonawca, z dokumentacją fotograficzną i batalia sądowa, to może się udać. Kilku umorusanych mechaników nie jest wiarygodnym źródłem, zwłaszcza że w ich interesie jest zarobić jak najwięcej

    jak we mnie wjedziesz to ja chętnie udostępnie TU swój samochód plus notatkę zkolizji

    3) daj mi choć jeden przykład z polskiego sądownictwa orzeczenia odszkodowania za traumę z powodu zmiany auta po wypadku. Masz internet, szukaj, jak znajdziesz choć jeden przykąłd przeleję Ci kasę na skrzynkę browaru. Takie farmazony to możesz kolegom przy wódce opowiadać jeśli jeszczeCi wierzą, tu wykaż się i wskaż przykłąad, bo żal czytać

    nie prowadziłeś nigdy jak widzę poważnych roszczeń z tytułu szkód osobowych, ja nie czerpię wiedzy z internetu a z praktyki zawodowej, w Polsce wiele razy strony występowały z takim roszczeniem jednak by ie tworzyć precedensu do lawinowych roszczeń strony szły na ugodę a ugód w internecie nikt nie publikuje

    4) ja się nie obrażam, ale chętnie się dokształcę bo brak mi Twojej fachowości i bogatego doświadczenia, ale może juz bez oratorskich popisów, jeden przykkład

    a ps to kolejna kula w płot, to o ameryce to było do Ciebie w związku z tymi odszkodowaniami za tą traumę waśnie, ale nawet z czytaniem ze zrozumieniem u Ciebie nie bardzo…

    Pozdrawiam Cię Serdecznie
    jaromiko

    #260437
    Pablo_1st

    wcześniej były jeszcze pojęcia szkody całkowitej itd, ale ograniczę się tylko do tych 3 punktów – ponieważ piszesz z dużą pwnością siebie powinieneś wiedzieć i być na bieżąco.
    1) Te 3 lata są od baaaardzo długiego czasu, a przynajmniej od kiedy pamiętam, ,skoro więc pamiętasz jakieś zamierzchłe czasy Twoja wiedza również trąci już myszką. Okres dwóch lat też istnieje jako przedawnienie ale w innej dziedzinie – np. ustalenia winnego kolizji w sądzie grodzkim, albo więc mylisz się (nie tylko w tak prostej sprawie) albo po prostu nie wiesz, niestety.
    2) nic nie zrozumiałem, teraz to Ty notatkę sporządzisz? i fakturę też sam wystawisz? a jeszcze auto chcesz udostępić? przecież upierałeś się, że nie pokarzesz, coś szybko odpuszczasz
    3) to prawda, szkody osobowe to dla mnie odległy temat, niemniej wiem jak chętnie ubezpieczalnie płacą za cokolwiek, więc nie mów mi, że wystarczy stęknąć i stwierdzić, że ma się teraz traumę bo auto musiało zostać odmalowane na nowo i wszyscy na baczność staną żeby tylko do procesu nie doszło. Poza tym jeśli ktoś ma tak rozległąi wieloletnią praktykę to musiał być choć na jednej rozprawie, ja nie znam ubezpieczalni która WSZYSTKIE sprawy załatwia ugodą, tak więc wydaje mi się, że coś tam liznąłeś temat, ale w bardzo wąskim zakresie. Być może Ty podpisywałeś wyłacznie ugody bo tylko takie już ukierunkowane sprawy dostawałeś, ale szerokiej wiedzy, zwlaszcza z likwidacji szkó komunikacyjnych to nie masz, bo nie błysnąłeś póki co niczym, poza kilkoma wpadkami.
    pzdr

    #260438
    ewunia1234

    Moja mama ma ubezpieczenie turystyczne 29 kwietnia trafiła do szpitala w niemczech z podejrzeniem żółtaczki, niestety okazało się że jest to rak złośliwy trzustki i natychmiast trzeba operować. Ubezpieczyciel pokryje wszystkie koszty leczenia ale jest jeszcze NNW, czy mama może z niego skorzystać i czy może wrócić do kraju na koszt ubezpieczyciela z opiekunem prywatnie jeżeli lekarz nie wyrazi konieczności transportu karetkom pogotowia. Nie wiem co to znaczy -transport z osobą towarzyszącą do 7500zł-tak pisze w podpunkcie ubezpieczenia.bardzo proszę o odpowiedź.pozdrawiam

    #201535
    malin987

    witam
    24.10.2008 miałem mała kolizje a mianowicie jadąc Wybrzeżem Gdanskim w tyl pojazdu uderzył mi drugi samochod ktory byl ubezpiecz. w compensie.. napisaliśmy oswiadczenie (p[rzyznał sie do winy na pismie)bo nie chcielismy czekac na policje bo „niby” nic takiego sie nie stało..zgłosiłem szkode i dzis byłem u rzeczoznawcy.moj samochod to fiat uno 1992 benzyna + gaz poj.999 czyli 1.0 :) moze jest stary ale w dobrym stanie bo jeździła nim ciotka wiec jest zadbany..ma uszkodzony zderzak tylni , oba tylne nadkola i co pozniej sie okazało juz u mechanika drzwi od pasażera tylne sie nie zamykaja jak sie je otworzy u góry jest duza dziura a na dole nie ma prawie wcale.. czyli zeby to zrobic to trzeba pociagnac i wyprostowac podłożnice..i dzis rzeczoznawca powiedział ze moze wszystko przekroczyć wartosć samochodu..co wtedy??czytałem duzo na forum i juz troche wiem ale prosze o rade..dostane pewnie jakies marne grosze..:(

    #264143
    imported_michal

    tak. jeżeli doszło do szkody całkowitej jesteś stratny, czekaj na wycene i wtedy dowiesz się szczegółów:)

Oglądasz 14 wpisów - 1 z 14 (wszystkich: 14)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.