Droga sądowa w przypadku zaniżonego odszkodowania z OC sprawcy

Avatar
Robert Robert
Poszkodowany

Miałem szkodę na pojeździe BMW z OC. Ubezpieczyciel przyznał mi zbyt małe odszkodowanie (niska stawka roboczogodziny i części zamienne zamiast oryginałów), które wyniosło około 4000 zł, więc się odwołałem przedstawiając niezależny kosztorys rzeczoznawcy na kwotę prawie 3 razy wyższą. Towarzystwo Ubezpieczeniowe nic nie dopłaciło. Nie chciałem naprawiać na FV ale złożyłem propozycję zawarcia ugody za dopłatą do 8000 zł (bo tyle wydałem na naprawę u znajomego mechanika na używanych oryginałach, musiałem więc 4000 zł dopłacić ze swoich pieniędzy). Również odmowa dopłaty. Mój samochód był w stanie idealnym, nie miał ani jednego zamiennika, miałem odłożone pieniądze więc mogłem dołożyć, ale chcę to odzyskać. Czy warto iść na drogę sądową? Ile to może trwać i jaki jest przebieg procesu?

Avatar
Piotrek
Poszkodowany

Jeżeli masz wykonany kosztorys przez niezależnego rzeczoznawcę, to wystarczy znaleźć adwokata lub radcę prawnego, który sprawę poprowadzi. Pamiętaj, że oprócz kosztów niedopłaty możesz żądać zwrotu kwoty faktury za kosztorys. Mecenas pobierze koszt w wysokości około 1800 zł (koszty zastępstwa procesowego przy roszczeniu od 5 do 10 tysięcy), dodatkowo trzeba będzie opłacić 17 zł za pełnomocnictwo i 5% wartości roszczenia jako opłatę od pozwu. Może się okazać, że sąd wyda nakaz zapłaty a ubezpieczyciel to uiści i wtedy sprawa będzie zakończona, a strona przeciwna dodatkowo zwróci Ci koszty. Ale jeśli ubezpieczyciel złoży sprzeciw do nakazu zapłaty, to proces przejdzie w tryb zwykły. Może się okazać, że Sąd wezwie Cię na świadka, może również wystąpić konieczność wezwania biegłego sądowego (za którego dodatkowo trzeba zapłacić), który niezależnie od dwóch stron sporu miałby ocenić szkodę na pojeździe. Znając nasze sądy na każdą rozprawę czeka się parę miesięcy, więc sprawa sądowa może się ciągnąć nawet kilka lat. W sprawach nawet „czystych” zawsze jest ryzyko przegranej no i musisz wyłożyć pieniądze na start. Jeśli masz czas, chęci i pieniądze to możesz pozwać ubezpieczyciela, bo jest szansa, że za parę miesięcy albo kilka lat wszystko zostanie zwrócone i wypłacą Ci pełną kwotę. Ale jeśli chcesz załatwić sprawę szybko i bez ryzyka odzyskać część pieniędzy to przemyśl sprzedaż szkody.

Avatar
Grzesiek G
Poszkodowany

A próbowałeś zgłosić się do jakiejś firmy odszkodowawczej? Mam na myśli, te które odkupują szkody. Często oferują dużo większe pieniądze niż ubezpieczyciel... Ja korzystałem kiedyś z Funduszu Odszkodowań Komunikacyjnych i byłem zadowolony z kwoty jaką mi zaproponowali. Możesz powysyłać "zgłoszenia" po różnych takich firmach i sprawdzić gdzie zaproponują Ci najwiecej, poczytać opinie o nich na internecie. Przy takim rozwiązaniu masz praktycznie sąd z głowy, istnieje małe prawdopodobieństwo, że wezwą Cię na złożenie zeznań.

Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

Załóż konto lub zaloguj się aby odpisać