jak sie odnalezc?

Avatar
scholastyka11
Poszkodowany

nie potrafie znalezc swojego miejsca , jestem za granica od 2 lat ale juz mnie meczy codziennosc tutaj. wciaz dzieje sie to samo, osacza mnie wszystko, nie mama na nic ochoty, na to by cos zmienic w tej codziennosci, mysle o wyjezdzie o tym zeby z tad uciec, ale czy to nie bedzie zbyt latwe?

nie chce zostawiac swojrgo chlopaka, tak bardzo go kocham a jednak tak bardzo mi tu zle!

Avatar
sun 25
Poszkodowany

ja tez mam ten sam problem, jestem za granica juz prawie 3 lata i tez z chlopakiem z ktorym jestem prawie 4 lata, roznie nam sie ukladalo, poczatlki nie byly latwe, bo ja nie pracowalam przez pierwsze 6 m....pozniej tez wcale nie bylo lepiej, mamy swoje lepsze i gorsze dni, mamy swoje kryzysy i zwatpienia, ale ja caly czas walcze mimo, ze nie jest mi latwo...moj chlopak ma tu swoja rodzine (mame i siostre), wiec nie jest mu tak ciezko, za to moja rodzina jest w Polsce, moj brat z zona i corka, rodzice, dziadkowie i cala reszta...mimo tych prawie 3 lat spedonych tutaj nadal tesknie....ciezko jest sobie z tym poradzic, nieraz myslalam o powrocie...ale pozniej dochodzilam do wniosku, ze nie bede sie poddawc, bede walczyc, robie to caly czas...kiedys chcialabym miec rodzine, meza, dzieci, ale na to wszystko potrzeba czasu i cierpliwosci, zadna wrozka mi w tym nie pomoze....mysle, ze cala istota zwiazku polega na tym by ze soba rozmawiac, byc szczerym, otwartym, smialo mowic o swoich pragnieniach, bo to jest istotne, wazne jest rowniez to by sie nie zatracac doszczetnie w milosci, miec swoje hobby, spelniac swoje marzenia, robic cos co sprawia Tobie przyjemnosc....wiem, ze to latwe nie jest, ale trzeba sie uczyc kochac siebie i szanowac, bo kto inny to zrobi jak nie my same? w zwiazku nie mozna poswiecac wszystkiego dla drugiej osoby, trzeba sie wspierac ale rowniez wymagac, by rownowaga we wszystkim zostala niezachwiana....ja tego powoli sie ucze i jest mi lepiej... :) zycze powodzenia :)

Avatar
scholastyka11
Poszkodowany

masz racje, jest cholernie ciezko. najlatwiej bylo by uciec gdzies zupelnie w nowe miejsce, zaczac od nowa. ale po jakims czasie wszystko by wrocilo... chce walczyc, wierze w to ze mi sie w koncu uda pomyslec o samej sobie, bede probowac choc tak ciezko mi samej walczyc...

Avatar
sun 25
Poszkodowany

nie poddawaj sie, warto walczyc o siebie i swoje zycie, bo nigdzie nie jest powiedziane, ze ciagle musimy cierpiec :) kiedys na pewno bedzie lepiej :) zobaczysz :) a jesli chcialabys porozmawiac to daj znac, podam swoje gadu :)

Avatar
ashanti
Poszkodowany

TO JEST 100 PROCENTOWA HISTORIA O MNIE:)BORYKAM SIE Z TYM SAMYM PROBLEMEM...CHCIALABYM Z WAMI POROZMAWIAC, CZY JEST TAKA MOZLIWOSC?

Avatar
miki22
Poszkodowany

A ja wręcz przeciwnie - zamiast walki, nerwów i szarpania się, proponuje zatrzymać się i wyciszyć. Wtedy łatwiej dojść do ładu z samym sobą. Ja też jestem za granicą - już siódmy rok. Bywało różnie - zaliczyłam wzloty i upadki, ale moje życie zupełnie zmienilo się kiedy zaczęłam ćwiczyć jogę i medytować. Wyciszyłam się, przestałam denerwować bzdurami, moje sprawy toczą się swoim tempem, robie to co lubie i jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy.

Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

Załóż konto lub zaloguj się aby odpisać