fbpx

MidasLex Kancelaria Prawna z Łodzi.

Avatar
zmanka
Poszkodowany

Czy może ktoś z szanownych forumowiczów zetknął się z kancelarią MidasLex z Łodzi. Chciałabym poznać Wasze zdanie na temat tej firmy. Mam zamiar powierzyć im swoją sprawę ale mam też sporo wątpliwości.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
zmanka pisze:
Czy może ktoś z szanownych forumowiczów zetknął się z kancelarią MidasLex z Łodzi. Chciałabym poznać Wasze zdanie na temat tej firmy. Mam zamiar powierzyć im swoją sprawę ale mam też sporo wątpliwości.

Nie znam owej kancelarii ale osobiście plecam duże spółki odszkodowawcze o ogólnopolskim zasięgu. Podobny dylemat miała osoba w poniższym temacie. Proszę opisać jakiego rodzaju szkoda jest do likwidacji.

http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=8220

Avatar
paruslex
Poszkodowany

Jeżeli ma Pani wątpliwości odnośnie współpracy z tą firmą najlepiej będzie skonsultować je bezpośrednio z nimi. Warto rozwiać wszystkie wątpliwości na samym początku, bo proces likwidacji, szczególnie przy ciężkich urazach, może trwać bardzo długo, tak więc warto zadbać o jasne zasady współpracy. Dodatkowo przed podpisaniem proszę zapoznać się z umową, wynagrodzeniem-czy ustalona stawka jest netto czy brutto, czy na drodze sądowej zapewnią Pani reprezentację w ramach wynagrodzenia, możliwością rozwiązania umowy, czy pobierają wynagrodzenie od świadczeń przyszłych etc.

Avatar
zmanka
Poszkodowany

Dziękuję bardzo za wskazówki. Jutro ma być u mnie przedstawiciel tej firmy, więc wnikliwie przyjrzę się umowie.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
zmanka pisze:
Dziękuję bardzo za wskazówki. Jutro ma być u mnie przedstawiciel tej firmy, więc wnikliwie przyjrzę się umowie.

Co ważne w ramach zawartej umowy spółka odszkodowawcza powinna m.in.: 1) reprezentować klienta również na etapie sądowym; 2) nie powinna pobierać prowizji od rent odszkodowawczych z wyjątkiem wypłacanych rent odszkodowawczych skapitalizowanych czyli wypłacanych jednorazowo w wysokości należnej za okres co najmniej 6 miesięcy; 3) nie powinna pobierać prowizji od uzyskanych dla klienta kosztów leczenia, hospitalizacji, rehabilitacji, zakupu sprzętu rehabilitacyjnego, protez, leków, materiałów opatrunkowych, które to zostały uzyskane na podstawie przekazanych przez Zleceniodawcę oryginalnych rachunków i faktur VAT; 4) nie powinna stosować w umowie żadnych, jakichkolwiek kar umownych; 5) powinna mieć na etatach radców prawnych i adwokatów u których klient może całkowicie bezpłatnie w ramach powierzonej przez siebie sprawy uzyskiwać stricte porady prawnej nawet na odległość; 6) pozyskiwać za klienta wszelką dokumentację; 7) systematycznie informować klienta o postępach w sprawie. Należy uważać na spółki odszkodowawcze, które pobierają prowizję od wszelkich świadczeń tj. m.in. od kosztów leczenia, hospitalizacji, rehabilitacji, zakupu sprzętu rehabilitacyjnego, protez, leków, materiałów opatrunkowych, rent odszkodowawczych. W przypadku wywalczenia renty odszkodowawczej pobierają wynagrodzenie w wysokości 6- krotność miesięcznych rent co czasami w przypadku renty na zwiększone potrzeby wypłaconej na okres 6 miesięcy powoduje, że klient owej renty w ogóle nie otrzymuje. Należy również uważać na niebotyczne kary umowne zawarte w umowie w przypadku gdy klient chce wypowiedzieć umowę. Jedynie spółka może zobowiązać klienta do zwrotu poniesionych przez spółkę wydatków, które ta poczyniła w celu należytego wykonania zlecenia oraz do uiszczenia części wynagrodzenia odpowiadającego wysokości dotychczasowego nakładu i czasu pracy, lecz nie większą niż w wysokości prowizji. Jest to o tyle logiczne, że spółka może podjąć już wiele pracy w celu dochodzenia likwidacji szkody wobec tego może żądać zwrotu kosztów które poniosła w związku z nakładem pracy nad powierzoną sprawą. Umowa o dochodzenie świadczeń z tytułu ubezpieczenia jest umową zlecenie regulowaną przepisami art. 734-751 k.c.. Zgodnie z art. 746 § 1 k.c. dający zlecenie (w tym przypadku klient) może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie (w tym przypadku spółce odszkodowawczej) wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia; w razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie (spółce odszkodowawczej) część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę. Wobec tego spółka odszkodowawcza może stosować postanowienie umowne, że jeśli klient wypowie umowę bez ważnego powodu to zobowiązany jest zapłacić karę umowną. Takie postanowienie umowne jest wówczas zgodne z ustawą, a jedynie jeśli kara umowna jest rażąco wygórowana to stanowi niedozwolone postanowienie umowne tzw. klauzulę niedozwoloną w rozumieniu art. 385[3] pkt 17 k.c.. Konsument może wówczas zawiadomić o tym Rzecznika Ubezpieczonych i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKIK), który może wystąpić do sądu ochrony konkurencji o konsumentów o uznanie postanowienia umowy za klauzulę niedozwoloną. Przyjmujący zlecenie (spółka odszkodowawcza) może je wypowiedzieć w każdym czasie. Jednakże gdy zlecenie jest odpłatne, a wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, przyjmujący zlecenie (spółka odszkodowawcza) jest odpowiedzialny za szkodę. Co ważne nie można zrzec się z góry uprawnienia do wypowiedzenia zlecenia z ważnych powodów. Spółka odszkodowawcza nie powinna stosować kary umownej w przypadku gdy klient odstępuje od umowy na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (tekst. jedn. Dz. U. z 2000 r. Nr 22, poz. 271 ze zm.) co jest zresztą wielkim nieporozumieniem. Zgodnie z art. 396 k.c. jeżeli zostało zastrzeżone, że jednej lub obu stronom wolno od umowy odstąpić za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne), oświadczenie o odstąpieniu jest skuteczne tylko wtedy, gdy zostało złożone jednocześnie z zapłatą odstępnego. Jednak zgodnie z art. 2 ust. 2 przedmiotowej ustawy nie jest dopuszczalne zastrzeżenie, że konsumentowi wolno odstąpić od umowy za zapłatą oznaczonej sumy (odstępne). W przypadku zastrzeżenia takiej kary umownej w przypadku odstąpienia od umowy powoduje to sprzeczność zapisu z ustawą i tym samym nieważność zapisu umowy w tej części z mocy prawa na podstawie art. 58 § 1 k.c.. Oczywiście nieważnością objęta jest tylko ta część umowy co do kary umownej w przypadku odstąpienia od umowy, gdyż zgodnie z art. 58 § 3 k.c. jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana. Dotyczy to tylko oczywiście umowy niepieniężnej zawieranej na odległość poza siedzibą spółki. W pozostałych przypadkach, gdy umowa niepieniężna jest zawierana w siedzibie przedsiębiorstwa można stosować karę umowną w przypadku odstąpienia od umowy i wówczas można jednie podważać, że kara umowna jest rażąco wygórowana i stanowi niedozwolone postanowienie umowne w rozumieniu art. 385[3] pkt 17 k.c., gdyż zapis umowy jest zgodny z ustawą i zasadami współżycia społecznego, a tylko stanowi klauzulę niedozwoloną. Natomiast z uwagi na treść art. 483 § 1 k.c. nie można stosować kary umownej dotyczącego zobowiązania pieniężnego.

Avatar
paruslex
Poszkodowany
szkoda pisze:
Jedynie spółka może zobowiązać klienta do zwrotu poniesionych przez spółkę wydatków, które ta poczyniła w celu należytego wykonania zlecenia oraz do uiszczenia części wynagrodzenia odpowiadającego wysokości dotychczasowego nakładu i czasu pracy, lecz nie większą niż w wysokości prowizji. .

Zgadzam się z powyższą wypowiedzią i proszę dodatkowo o szersze wyjaśnienie stwierdzenia "nie większą niż w wysokości prowizji". Czy taki zapis może widnieć na umowie? Skąd wiadomo przy zawieraniu umowy jaka będzie faktyczna wartość całości odszkodowania? Kto ustala w taki przypadku wysokość pieniężną prowizji?

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
szkoda pisze:
Jedynie spółka może zobowiązać klienta do zwrotu poniesionych przez spółkę wydatków, które ta poczyniła w celu należytego wykonania zlecenia oraz do uiszczenia części wynagrodzenia odpowiadającego wysokości dotychczasowego nakładu i czasu pracy, lecz nie większą niż w wysokości prowizji. .

Zgadzam się z powyższą wypowiedzią i proszę dodatkowo o szersze wyjaśnienie stwierdzenia "nie większą niż w wysokości prowizji". Czy taki zapis może widnieć na umowie? Skąd wiadomo przy zawieraniu umowy jaka będzie faktyczna wartość całości odszkodowania? Kto ustala w taki przypadku wysokość pieniężną prowizji?

1) Po prostu, gdy zlecioniodawca (poszkodowany) wypowie umowę zlecenie przed jej całkowitym wykonaniem to przyjmujący zlecenie (spółka) może obciążyć klienta poniesionymi wydatkami proporcjonalnie do wysokości dotychczasowego nakładu i czasu pracy. Kwota te nie może być jednak wyższa niż wyliczona prowizja z umowy zlecenia. Słusznie Pani zauważyła, że przed wykonaniem umowy zlecenia przecież nie można wiedzieć jakie będzie wpłacone świadczenie pieniężne i tym samym jaka będzie pieniężna wielkość prowizji. Jednak zdarzyć się może sytuacja, gdzie poszkodowany wypowiada umowę, gdzie ubepzieczyciel wyliczył kwotę, a jeszcze ją nie przelał na konto bankowe. Wówczas wiadomo jakie jest świadczenie i bardzo łatwo może wyliczyć. Jednak jeśli nie przelane są pieniądze to nie sposób obciążyć dającego zlecenie tymi poniesionymi wydatkami, nakładem dotychczasowej pracy. Pozostawałaby tylko kwestia wezwania przedprocesowego do zapłaty, a następnie wniesienie ewentulanego powództwa do sądu. Jednak z tego co wiem spółki nie praktykują obciążania klienta owymi kosztami pomimo wypowiedzenia umowy zlecenia. Na marginesie pragnę podnieść, że chociażby nie można było ustalić jakie będzie faktycznie świadczenie to można przecież ustalić rozsądną zapłatę za dotychczasową pracę np. w wysokości paruset czy kilkuset złotych, gdzie wówczas nie ma znaczenia jakiego rodzaju i wielkości szkoda jest likwidowana z polisy OC sprawcy. Tak niewielka kwota zawsze będzie spełniała zasady słuszności. Wówczas można pominąć fakt, że wynagrodzenie jest prowizyjne zależne od wielkości uzyskanego świadczenia pieniężnego. Jednak zgodnie ze spójną linią orzeczniczą S.N. w przypadku szkód mających charakter hipotetyczny z reguły ma zastosowanie, zbliżony do domniemania faktycznego, tzw. dowód prima facie, a więc wykształcony w praktyce sądowej dowód mający zastosowanie w sytuacjach, gdy udowodnienie okoliczności faktycznych jest niezwykle trudne- wyrok S.N. z dnia 27 lutego 2009 r. sygn. akt V CSK 337/08;

2) Oczywiście, że tai zapis może istnieć w umowie. Nie tylko może istnieć w umowie, ale jest on zgodny z obowiązującm prawem czyli w tym przypadku z przepisami k.c. mówiącymi o umowach zlecenia. Wszelkie zapisy umowy, które nie są sprzeczne z zapisami ustawy są ważne. Umowa o likwidację szkód jest właśnie umowę zlecenia. Poszkodowany (klient jako dający zlecenie) powierza w ramach umowy zlecenia spółce odszkodowawczej (przyjmującemu zlecenie) dochodzenie roszcze odszkodowawczych. Rozumiem, że Pani nie zrozumiała języka prawniczego, które jeszcze raz powtórzę. Zgodnie z art. 746 § 1 k.c. dający zlecenie (w tym przypadku klient) może je wypowiedzieć w każdym czasie. Powinien jednak zwrócić przyjmującemu zlecenie (w tym przypadku spółce odszkodowawczej) wydatki, które ten poczynił w celu należytego wykonania zlecenia; w razie odpłatnego zlecenia obowiązany jest uiścić przyjmującemu zlecenie (spółce odszkodowawczej) część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom, a jeżeli wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, powinien także naprawić szkodę. Wobec tego spółka odszkodowawcza może stosować postanowienie umowne, że jeśli klient wypowie umowę bez ważnego powodu to zobowiązany jest zapłacić karę umowną. Takie postanowienie umowne jest wówczas zgodne z ustawą, a jedynie jeśli kara umowna jest rażąco wygórowana to stanowi niedozwolone postanowienie umowne tzw. klauzulę niedozwoloną w rozumieniu art. 385[3] pkt 17 k.c.. Konsument może wówczas zawiadomić o tym Rzecznika Ubezpieczonych i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKIK), który może wystąpić do sądu ochrony konkurencji o konsumentów o uznanie postanowienia umowy za klauzulę niedozwoloną. Przyjmujący zlecenie (spółka odszkodowawcza) może je wypowiedzieć w każdym czasie. Jednakże gdy zlecenie jest odpłatne, a wypowiedzenie nastąpiło bez ważnego powodu, przyjmujący zlecenie (spółka odszkodowawcza) jest odpowiedzialny za szkodę.

3) Pkt 1- nie ma potrzeby aby dokonywać takich ustaleń, gdyż z tego co wiem w praktyce spółki nie obciążają takimi kosztami. Jednak gdyby chciały przy wypowiedzeniu umowy w zaawansowanym stadium- gdzie spółka dokonała wiele pracy, zgłoszenia szkody- to bez problemu mogłaby to udowodnić. Jak wiadomo można dokonać ustalenia szacunkowego wysokości świadczenia i tym samym dowieść tego skutecznie przed sądem. Zdarzają się w praktyce wywodzenie dowodu szkody mającej charakter hipotetyczny. W przypadku szkody hipotetycznej, jaką jest utrata prowizji na stronie powodowej nie ciąży ciężar wykazania, że otrzymałaby od klienta prowizje w określonej kwocie, gdyby pośredniczył w prowadzeniu sprawy o odszkodowanie oraz również ewentualnie o zadośćuczynienie. W przypadku szkód mających charakter hipotetyczny z reguły ma zastosowanie, zbliżony do domniemania faktycznego, tzw. dowód prima facie, a więc wykształcony w praktyce sądowej dowód mający zastosowanie w sytuacjach, gdy udowodnienie okoliczności faktycznych jest niezwykle trudne;

4) Wysokość prowizji ustala spółka odszkodowawcza na podstawie wypłaconego świadczenia. Nie ma powodu obciążać dodatkowymi czynnościami klienta, skoro profesionalny pełnomocnik od początku do końca likwiduje szkodę, również pozyskuje wszelką dokumetnację. Jedynie może wysłać klienta do notariusza w celu notarialnego poświadczenie podpisu na jednym z pełnomocnictw. Nie jest to jednak wymysł spółki odszkodowawczej ale T.U., który uzsadnia to prawidłową likwidacją szkody z zachowaniem szczególnej ostrożności. Według mojej oceny żaden przepis kodeksu cywilnego w zakresie ubezpieczeń (art. 805- 834 k.c.) jak i ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst. jedn. Dz. U. z 2003 r. Nr 124, poz. 1152 ze zm.) nie nakłada na poszkodowanych udzielania pełnomocnictw w formie szczególnej czyli w formie zwykłej pisemnej, pisemnej z poświadczonym notarialne własnoręcznym podpisem czy też w postaci aktu notarialnego. Jedynie co prawda art. 18 ust. 1 przedmiotowej ustawy mówi, że zawiadomienia i oświadczenia, które w związku z umową ubezpieczenia obowiązkowego, o którym mowa w art. 4 pkt 1-3, są składane przez strony tej umowy, powinny być sporządzane na piśmie i doręczane za potwierdzeniem odbioru lub przesyłane listem poleconym. Zgodnie z art. 4 przedmiotowej ustawy ubezpieczeniami obowiązkowymi są: 1) ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów, zwane dalej „ubezpieczeniem OC posiadaczy pojazdów mechanicznych”, 2) ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej rolników z tytułu posiadania gospodarstwa rolnego, zwane dalej „ubezpieczeniem OC rolników”, 3) ubezpieczenie budynków wchodzących w skład gospodarstwa rolnego od ognia i innych zdarzeń losowych, zwane dalej „ubezpieczeniem budynków rolniczych”. Wobec tego w przypadku dochodzenia likwidacji szkód przez firmę odszkodowawczą poszkodowany musi wnieść pełnomocnictwo szczególne na piśmie. Jednak żaden przepis prawa cywilnego i wspomnianej ustawy nie mówi nic o tym, że ma być to pełnomocnictwo z notarialnym poświadczeniem podpisu czy też pełnomocnictwo w postaci aktu notarialnego. Jeśli zaś Pani chodzi o obciążanie wydatkami klienta w przypadku wypowiedzenia umowy to wyjaśniłem wszystko w pkt 1 i 3.

Avatar
zmanka
Poszkodowany
szkoda pisze:
4) Wysokość prowizji ustala spółka odszkodowawcza na podstawie wypłaconego świadczenia. Nie ma powodu obciążać dodatkowymi czynnościami klienta, skoro profesionalny pełnomocnik od początku do końca likwiduje szkodę, również pozyskuje wszelką dokumetnację. Jedynie może wysłać klienta do notariusza w celu notarialnego poświadczenie podpisu na jednym z pełnomocnictw.

czyli mam rozumieć, że dokumentację lekarską też? bo jak się powoli okazuje szpital dokładnie w tej dokumentacji namieszał.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
zmanka pisze:
szkoda pisze:
4) Wysokość prowizji ustala spółka odszkodowawcza na podstawie wypłaconego świadczenia. Nie ma powodu obciążać dodatkowymi czynnościami klienta, skoro profesionalny pełnomocnik od początku do końca likwiduje szkodę, również pozyskuje wszelką dokumetnację. Jedynie może wysłać klienta do notariusza w celu notarialnego poświadczenie podpisu na jednym z pełnomocnictw.

czyli mam rozumieć, że dokumentację lekarską też? bo jak się powoli okazuje szpital dokładnie w tej dokumentacji namieszał.

1) Jak najbardziej- centrala w razie potrzeby powinna samodzielnie ściągnąć sobie wszelką dokumentację w tym m.in. medyczną. Jednak jeśli taką się już posiada to trzeba od razu doręczyć kserokopię przy spisywania szkody. Proszę też nie rozumieć wypowiedzi wadliwe- centrala spółki czy kancelaria nie będzie wnosiła o zmianę zapisów dokumentacji medycznej, gdyż nie taki będzie zakres umowy. Zakresem umowy jest likwidacja szkody przed T.U. i pozyskanie w razie potrzeby wszelkiej potrzebnej do tego dokumentacji, a nie wnoszenie roszczeń o zmianę owej dokumentacji czy też spory z NFZ. Ponadto ściąganie wszelkiej dokumentacji przez centralę spółki odszkodowawczej może wydłużyć proces likwidacji szkody.

Avatar
paruslex
Poszkodowany
szkoda pisze:
Jednak zdarzyć się może sytuacja, gdzie poszkodowany wypowiada umowę, gdzie ubepzieczyciel wyliczył kwotę, a jeszcze ją nie przelał na konto bankowe. Wówczas wiadomo jakie jest świadczenie i bardzo łatwo może wyliczyć. Jednak jeśli nie przelane są pieniądze to nie sposób obciążyć dającego zlecenie tymi poniesionymi wydatkami, nakładem dotychczasowej pracy.

Takiej odpowiedzi oczekiwałam, chodziło mi właśnie o moment określenia wartości pieniężnej prowizji, tak więc przy uszczegółowieniu wypowiedzi, zgadzam się z nią w 100%. Co do pozostałych kwestii nie miałam pytań i zastrzeżeń stąd powtarzanie nie było celowe, niemniej dziękuję za uzupełnienie wypowiedzi, o którą prosiłam.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
szkoda pisze:
Jednak zdarzyć się może sytuacja, gdzie poszkodowany wypowiada umowę, gdzie ubepzieczyciel wyliczył kwotę, a jeszcze ją nie przelał na konto bankowe. Wówczas wiadomo jakie jest świadczenie i bardzo łatwo może wyliczyć. Jednak jeśli nie przelane są pieniądze to nie sposób obciążyć dającego zlecenie tymi poniesionymi wydatkami, nakładem dotychczasowej pracy.

Takiej odpowiedzi oczekiwałam, chodziło mi właśnie o moment określenia wartości pieniężnej prowizji, tak więc przy uszczegółowieniu wypowiedzi, zgadzam się z nią w 100%. Co do pozostałych kwestii nie miałam pytań i zastrzeżeń stąd powtarzanie nie było celowe, niemniej dziękuję za uzupełnienie wypowiedzi, o którą prosiłam.

Wydawało mi się to naturalne, że pieniężną wartość prowizji wylicza się po uzyskanym świadczeniu pieniężnym. Tak jak opisałem nie powoduje to jednak bezwględnej przeszkody w obciążaniu klienta kwotą za wydatki i nakład dotychczasowej pracy.

Avatar
paruslex
Poszkodowany
szkoda pisze:
paruslex pisze:
szkoda pisze:
Jednak zdarzyć się może sytuacja, gdzie poszkodowany wypowiada umowę, gdzie ubepzieczyciel wyliczył kwotę, a jeszcze ją nie przelał na konto bankowe. Wówczas wiadomo jakie jest świadczenie i bardzo łatwo może wyliczyć. Jednak jeśli nie przelane są pieniądze to nie sposób obciążyć dającego zlecenie tymi poniesionymi wydatkami, nakładem dotychczasowej pracy.

Takiej odpowiedzi oczekiwałam, chodziło mi właśnie o moment określenia wartości pieniężnej prowizji, tak więc przy uszczegółowieniu wypowiedzi, zgadzam się z nią w 100%. Co do pozostałych kwestii nie miałam pytań i zastrzeżeń stąd powtarzanie nie było celowe, niemniej dziękuję za uzupełnienie wypowiedzi, o którą prosiłam.

Wydawało mi się to naturalne, że pieniężną wartość prowizji wylicza się po uzyskanym świadczeniu pieniężnym. Tak jak opisałem nie powoduje to jednak bezwględnej przeszkody w obciążaniu klienta kwotą za wydatki i nakład dotychczasowej pracy.

Ze spółkami odszkodowawczymi różnie bywa, więc, może Panu, jako niezależnemu specjaliście, wydawało się to naturalne, ja wolałam dopytać.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
Ze spółkami odszkodowawczymi różnie bywa, więc, może Panu, jako niezależnemu specjaliście, wydawało się to naturalne, ja wolałam dopytać.

Dla mnie niedopuszczalne byłoby obliczanie wynagrodzenia na podstawie szacowanej kwoty świadczenia czyli przed faktyczną wypłatą świadczenia pieniężnego przez T.U.. Równocześnie dziękuję za słowa uznania, jako, że jestem wysokiej klasy specjalistą. Na marginesie, w swej skromności pragnę zaznaczyć, że cywilistyka w tym likwidacja szkód osobowych i rzeczowych nie należy do moich najmocniejszych stron (chociaż czuje się bardzo mocny w temacie). W moim szczególnym zainteresowaniu jest karnistyka. Wypowiadając się w tej dziedzinie na odległość panowały o mnie opinie, że 8 na 10 adwokatów kładę po prostu na łopatki pomimo nawet mojej odpowiedzi na odległość, a owych adwokatów w kancelarii. Niektórzy dziwili się skąd taki jak ja się wziął skoro takich adwokatów wypowiadających się tak fachowo w karnistyce nie ma w całym kraju, a odwiedzali różne kancelarie prawne. Ponadto twierdzono, że więcej i dokładnej dowiedzieli się od mojej osoby na poprzez forum niż w kancelarii. Pomijam już przypadki wprowadzania w błąd klienta. Przyczyną było m.in. to, że owi prawnicy nie umieli słuchać klientów oraz tworzyć optymalnej strategii procesowego działania i zaniechania. Również panują opinie, że mam wyjątkowe predyspozycje, talent, dar "prokuratorski" tj. umiejętnie opisuje przestępcze działania, motywuję, artykułuję. Ten wyjątkowy zmysł "prokuratorski" pozwala mi na wskazywanie skutecznej obrony w konkretnej sprawie. Wpierw trzeba wiedzieć jakie znamiona decyduję o tym, że wyczerpane zostają ustawowe znamiona przestępstwa aby móc określić optymalną strategię obrony, aby zdekompletować owe znamiona i depenalizować dany czyn w określonej sytuacji praktycznej. Jak wiadomo pisać można dużo, ale wpierw trzeba podważyć sedno sprawy, to na którym opiera się oskarżenie, jego fundament. Z uwagi, że w karnistyce nie mogłem już niczego osiągnąć zająłem się cywilistyką w tym tematem likwidacji szkód osobowych i rzeczowych. Mogę śmiało powiedzieć, że posiadam doskonałą umiejętność praktycznego, profesjonalnego doradztwa prawnego, kreowania optymalnej strategii działania i zaniechania na etapie polubownym i jurysdykcyjnym, przywoływania doktryny, piśmiennictwa i judykatury S.N, dokonywania wykładni przepisów prawnych kodeksowych i pozakodeksowych zamieszczanych w ustawach normujących wyodrębniony obszar działalności budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów oaz znajomość m.in. karnistyki, prawa pracy, własności intelektualnej, postępowania cywilnego oraz prawa cywilnego z naciskiem na procedurę likwidacji szkód osobowych i rzeczowych, prawa ubezpieczeń, prawa własności przemysłowej, prawa gospodarczego i handlowego.

Avatar
zmanka
Poszkodowany

Witam ponownie. Dostałam umowę. Jeszcze nie podpisałam, bo dalej mam wątpliwości. W rozmowie z przedstawicielem firmy zastrzegłam, że interesuje mnie uzyskanie odszkodowania z OC sprawcy i zapytałam co z odszkodowaniem z innych polis (dodatkowe ubezpieczenie np. pobyt w szpitalu) i ewentualne uzyskanie od sprawcy nawiązki podczas sprawy karnej. Przedstawiciel stwierdził, że to ich nie interesuje i pozyskujemy te świadczenia sami. Natomiast w umowie zapisane to jest następująco: "Strony oświadczają, iż w czasie obowiązywania niniejszej umowy ZLECENIODAWCA nie może bez zgody ZLECENIOBIORCY zawierać jakichkolwiek porozumień lub ugody w sprawie uzyskania jakichkolwiek kwot tytułem odszkodowania lub zadośćuczynienia." Może jestem zbyt ostrożna ale niezbyt mi się to podoba.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
zmanka pisze:
Witam ponownie. Dostałam umowę. Jeszcze nie podpisałam, bo dalej mam wątpliwości. W rozmowie z przedstawicielem firmy zastrzegłam, że interesuje mnie uzyskanie odszkodowania z OC sprawcy i zapytałam co z odszkodowaniem z innych polis (dodatkowe ubezpieczenie np. pobyt w szpitalu) i ewentualne uzyskanie od sprawcy nawiązki podczas sprawy karnej. Przedstawiciel stwierdził, że to ich nie interesuje i pozyskujemy te świadczenia sami. Natomiast w umowie zapisane to jest następująco: "Strony oświadczają, iż w czasie obowiązywania niniejszej umowy ZLECENIODAWCA nie może bez zgody ZLECENIOBIORCY zawierać jakichkolwiek porozumień lub ugody w sprawie uzyskania jakichkolwiek kwot tytułem odszkodowania lub zadośćuczynienia." Może jestem zbyt ostrożna ale niezbyt mi się to podoba.

1) Co do ubezpieczeń dobrowolnych to każdy podmiot zajmujący się likwidacją szkód może również przeprowadzić taką likwidację szkody z wszelkich ubezpieczeń dobrowolnych NNW grupowych jak i indywidualnych. Należy wówczas po prostu dodatkowo w ramach tej samej umowy powierzyć likwidację szkody z innych ubezpieczeń. Co do ewentualnych nawiązek, obowiązku naprawienia szkody w całości lub w części czy też zadośćuczynienia za doznaną krzywdę to jest to całkowicie inna sprawa, gdzie konieczne jest umocowanie procesowe w tej konkretnej sprawie. Jednak nie warto skupiać się na świadczeniach pienięznych w sprawie karnej, gdyż ów sąd zwykłe niedoszacowuje szkodę. Wówczas T.U. może powoływać się na wypłatę świadczeń z wypadku w sprawie karnej. Wówczas sprawa jeszcze bardziej się komplikuje i zwykle trzeba składać pozew do sądu cywilnego;

2) Nie znam całości zapisu umowy. Taki zapis jest dopuszczalny ale poszkodowany powinien raczej mieć wolną rękę aby np. zawrzeć ugodę. Jednak w trakcie trwania umowy skoro poszkodowany powierza prowdzenie sprawy profesionalnemu podmiotowi to nie po to aby w tym czasie samdzielnie, na własną rękę dokonywał czynności o likwidację szkody przed T.U.. Dopiero po wypowiedzeniu pełnomocnictwa czy też umowy o likwidację szkody można samodzielnie likwidować szkody, we własnym imieniu podejmować czynności przed T.U.. Ponadto poszkodowany może wadiwe ocenić sprawę i zawrzeć niekorzystną dla siebie umowę ale to już inna nieco sprawa. Panują natomiast poglądy, że to zleceniobiorca (tj. spółka odszkodowawcza) nie powinna bez zgody zleceniobiorcy (poszkodowanego w wypadku) zawierać ugody z T.U.. Owa zgoda oczywiście może być odebrana np. telefoniczna, gdyż trudno odbierać pisemne oświadczenie w przypadku gdy dzieli nas bardzo duża odległość. Oczywiście taki zapis nie ma wielkiego znaczenia, gdyż zwykle spółki odszkodowawcze bardzo dobrze znają się na sprawach, likwidacji szkód osobowych i rzeczowych i co do zasady nie zawierają ugody w przypadku, gdyż jest ona niekorzystna dla poszkodowanego. Co prawda może się np. zdarzyć, że będzie chcieć zawrzeć szybką ugodę, a szkoda będzie niedoszacowana. Jeśli spółka nie stosuje takiego zapisu to za pewne dlatego, że uważa, iż poszkodowany i tak nie wie czy owa kwota pieniężna jest adekwatna czy też nie.

Avatar
Ninka2010
Poszkodowany
szkoda pisze:
zmanka pisze:
Dziękuję bardzo za wskazówki. Jutro ma być u mnie przedstawiciel tej firmy, więc wnikliwie przyjrzę się umowie.

Co ważne w ramach zawartej umowy spółka odszkodowawcza .

Witam, co to jest spółka odszkodowawcza, bo szukałam takiego zwrotu w necie i nic nie udało mi się znaleźć, czy to jest jakiś uprawniony podmiot w zakresie odszkodowań?

Avatar
Kancelaria1
Poszkodowany

Z tego co wiem, to w żadnym obowiązującym akcie prawnym nie ma definicji spółki odszkodowawczej. Wg mnie to spółka prawa handlowego, która zajmuje się określoną działalnością, w tym przypadku prowadzeniem postępowań odszkodowawczych.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
Ninka2010 pisze:
szkoda pisze:
zmanka pisze:
Dziękuję bardzo za wskazówki. Jutro ma być u mnie przedstawiciel tej firmy, więc wnikliwie przyjrzę się umowie.

Co ważne w ramach zawartej umowy spółka odszkodowawcza .

Witam, co to jest spółka odszkodowawcza, bo szukałam takiego zwrotu w necie i nic nie udało mi się znaleźć, czy to jest jakiś uprawniony podmiot w zakresie odszkodowań?

Po prostu nie ma takiej definicji w języku stricte prawnym (ustawowym), a jedynie można ich używać w języku prawniczym czy dla ułatwienia- dla pominięcia zbędnych prawniczych wywodów- w języku poniekąd potocznym. Co prawda jest mowa w k.c. o spółce prawa cywilnego oraz w k.s.h. spółkach prawa handlowego, osobowych i kapitałowych. Jednak dla uproszczenia społeczeństwo dla uproszczenia posługuje się terminem czy to firma odszkodowawcza czy to spółka odszkodowawcza lub kancelaria odszkodowawcza. Osobiście nie lubię używać słowa "firma", gdyż podmioty trudniących się likwidacją szkód osobowych i rzeczowych to spółki prawa handlowego w rozumieniu k.s.h. osobowe (spółka jawna, spółka partnerska, spółka komandytowa i spółka komandytowo-akcyjna) i kapitałowa (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i spółka akcyjna) czy też spółki prawa cywilnego oraz jednoosobowe działalności gospodarcze, które również nie lubię nazywać firmami tylko jednoosobowym przedsiębiorstwem. Wobec tego zgodnie z k.s.h. firma to tylko nazwa. Natomiast spółka prowadzi swe przedsiębiorstwo pod własną firmą (nazwą). Firma to tylko nazwa spółki czy też jednoosobowej działalności gospodarczej, a przedsiębiorstwo to już nazwa wraz z majątkiem, zyskiem spółki prawa handlowego czy też spółki prawa cywilnego czy też jednoosobowej działalności gospodarczej. Oczywiście aby objąć wszelkie podmioty należałoby użyć zwrotu np. "Podmioty trudniące się likwidacją szkód osobowych i rzeczowych".

Co do poprzedniego pytania co do zapisów umowy to moje zdanie jest takie, że bezpieczniej jest jeśli w umowie jest zapis, iż zleceniobiorca (podmiot trudniący się likwidacją szkód) może zawrzeć w imieniu zleceniodawcy (poszkodowanego) ugodę ale po uzyskaniu uprzedniej pisemnej zgody, akceptacji zleceniodawcy (poszkodowanego). Wyłącza to możliwość, ryzyko zawarcia ugody przez podmiot trudniący się likwidacją szkód w przypadku niedoszacowania szkody bez wiedzy poszkodowanego. Jak wiadomo ugodą zamyka się drogę do wszelkich ewentualnych dalszych roszczeń.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
AnLex pisze:
Z tego co wiem, to w żadnym obowiązującym akcie prawnym nie ma definicji spółki odszkodowawczej. Wg mnie to spółka prawa handlowego, która zajmuje się określoną działalnością, w tym przypadku prowadzeniem postępowań odszkodowawczych.

Dla uzupełnienia podam, że równie dobrze może być to spółka prawa cywilnego do której stosuje się przepisy art. 860- 875 k.c.. Pozostają jeszcze jednosobowe działałności gospodarcze tzw. jednoosobowe przedsiębiorstwa prywatne.

Avatar
paruslex
Poszkodowany
szkoda pisze:
paruslex pisze:
Ze spółkami odszkodowawczymi różnie bywa, więc, może Panu, jako niezależnemu specjaliście, wydawało się to naturalne, ja wolałam dopytać.

Dla mnie niedopuszczalne byłoby obliczanie wynagrodzenia na podstawie szacowanej kwoty świadczenia czyli przed faktyczną wypłatą świadczenia pieniężnego przez T.U.. Równocześnie dziękuję za słowa uznania, jako, że jestem wysokiej klasy specjalistą. Na marginesie, w swej skromności pragnę zaznaczyć, że cywilistyka w tym likwidacja szkód osobowych i rzeczowych nie należy do moich najmocniejszych stron (chociaż czuje się bardzo mocny w temacie). W moim szczególnym zainteresowaniu jest karnistyka. Wypowiadając się w tej dziedzinie na odległość panowały o mnie opinie, że 8 na 10 adwokatów kładę po prostu na łopatki pomimo nawet mojej odpowiedzi na odległość, a owych adwokatów w kancelarii. Niektórzy dziwili się skąd taki jak ja się wziął skoro takich adwokatów wypowiadających się tak fachowo w karnistyce nie ma w całym kraju, a odwiedzali różne kancelarie prawne. Ponadto twierdzono, że więcej i dokładnej dowiedzieli się od mojej osoby na poprzez forum niż w kancelarii. Pomijam już przypadki wprowadzania w błąd klienta. Przyczyną było m.in. to, że owi prawnicy nie umieli słuchać klientów oraz tworzyć optymalnej strategii procesowego działania i zaniechania. Również panują opinie, że mam wyjątkowe predyspozycje, talent, dar "prokuratorski" tj. umiejętnie opisuje przestępcze działania, motywuję, artykułuję. Ten wyjątkowy zmysł "prokuratorski" pozwala mi na wskazywanie skutecznej obrony w konkretnej sprawie. Wpierw trzeba wiedzieć jakie znamiona decyduję o tym, że wyczerpane zostają ustawowe znamiona przestępstwa aby móc określić optymalną strategię obrony, aby zdekompletować owe znamiona i depenalizować dany czyn w określonej sytuacji praktycznej. Jak wiadomo pisać można dużo, ale wpierw trzeba podważyć sedno sprawy, to na którym opiera się oskarżenie, jego fundament. Z uwagi, że w karnistyce nie mogłem już niczego osiągnąć zająłem się cywilistyką w tym tematem likwidacji szkód osobowych i rzeczowych. Mogę śmiało powiedzieć, że posiadam doskonałą umiejętność praktycznego, profesjonalnego doradztwa prawnego, kreowania optymalnej strategii działania i zaniechania na etapie polubownym i jurysdykcyjnym, przywoływania doktryny, piśmiennictwa i judykatury S.N, dokonywania wykładni przepisów prawnych kodeksowych i pozakodeksowych zamieszczanych w ustawach normujących wyodrębniony obszar działalności budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów oaz znajomość m.in. karnistyki, prawa pracy, własności intelektualnej, postępowania cywilnego oraz prawa cywilnego z naciskiem na procedurę likwidacji szkód osobowych i rzeczowych, prawa ubezpieczeń, prawa własności przemysłowej, prawa gospodarczego i handlowego.

Gratuluję szerokiej wiedzy, niewątpliwie opanowanie tego wszystkiego wymagało sporo czasu. Może po odszkodowaniach przyjdzie czas na prawo podatkowe? Niech skarbówka drży...

Avatar
paruslex
Poszkodowany
zmanka pisze:
Witam ponownie. Dostałam umowę. Jeszcze nie podpisałam, bo dalej mam wątpliwości. W rozmowie z przedstawicielem firmy zastrzegłam, że interesuje mnie uzyskanie odszkodowania z OC sprawcy i zapytałam co z odszkodowaniem z innych polis (dodatkowe ubezpieczenie np. pobyt w szpitalu) i ewentualne uzyskanie od sprawcy nawiązki podczas sprawy karnej. Przedstawiciel stwierdził, że to ich nie interesuje i pozyskujemy te świadczenia sami. Natomiast w umowie zapisane to jest następująco: "Strony oświadczają, iż w czasie obowiązywania niniejszej umowy ZLECENIODAWCA nie może bez zgody ZLECENIOBIORCY zawierać jakichkolwiek porozumień lub ugody w sprawie uzyskania jakichkolwiek kwot tytułem odszkodowania lub zadośćuczynienia." Może jestem zbyt ostrożna ale niezbyt mi się to podoba.

Dochodzenie odszkodowania z polis z NNW nie jest skomplikowane. Wystarczy wypełnić druk zgłoszenia szkody oraz przesłać cała dokumentację medyczną. Szkoda pieniędzy na prowizję. W sprawie cytowanego zapisu jest to zabezpieczenie tej firmy. Z założenia po podpisaniu umowy nie powinno dojść do sytuacji, że ubezpieczyciel będzie się z Panią kontaktował, jednak rożnie bywa, a zleceniobiorca ma prawo się zabezpieczyć przed ewentualnym działaniem za jego plecami.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
Gratuluję szerokiej wiedzy, niewątpliwie opanowanie tego wszystkiego wymagało sporo czasu. Może po odszkodowaniach przyjdzie czas na prawo podatkowe? Niech skarbówka drży...

Dziękuję za słowa uznania. Opanowanie takiej doskonałej znajomości wspomnianych gałęźi prawa m.in. karnistyki wymagało w moim przypadku 13 lat. Jednak tematem likwidacji szkód osobowych i rzeczowych zajmuje się zaledwie od 6 miesięcy. Faktycznie prawo podatkowe nie było w moim bliższym zainteresowaniu. Jednak ogólną wiedzę zawsze się posiada również z prawa podatkowego, jednak nigdy się w tym nie zagłębiałem i nie mogą mówić o doskonałej znajomości owej gałęzi prawa. Na pewno temat odszkodowań nie jest ostatnim tematem w moim życiu.

Avatar
paruslex
Poszkodowany
szkoda pisze:
Dziękuję za słowa uznania. Opanowanie takiej doskonałej znajomości wspomnianych gałęźi prawa m.in. karnistyki wymagało w moim przypadku 13 lat. Jednak tematem likwidacji szkód osobowych i rzeczowych zajmuje się zaledwie od 6 miesięcy. Faktycznie prawo podatkowe nie było w moim bliższym zainteresowaniu. Jednak ogólną wiedzę zawsze się posiada również z prawa podatkowego, jednak nigdy się w tym nie zagłębiałem i nie mogą mówić o doskonałej znajomości owej gałęzi prawa. Na pewno temat odszkodowań nie jest ostatnim tematem w moim życiu.

Na opanowanie tylu dziedzin to nie długo, szczególnie uwzględniając okres nauki. Nie wiem jak doskonałą masz znajomość prawa karnego, ale przy likwidacji szkód pół roku to i tak krótki okres, jak na prezentowane umiejętności, więc tym bardziej nalezą Ci się słowa uznania za ogromne zaangażowanie.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
Na opanowanie tylu dziedzin to nie długo, szczególnie uwzględniając okres nauki. Nie wiem jak doskonałą masz znajomość prawa karnego, ale przy likwidacji szkód pół roku to i tak krótki okres, jak na prezentowane umiejętności, więc tym bardziej nalezą Ci się słowa uznania za ogromne zaangażowanie.

W mojej ocenie poznanie gruntownie, doskonale jednej dziedziny prawa sprawia, że inna dziedzina wydaje się stosunkowo prosta. Wynika to mi.n. z tego, że w każdym akcie prawnym jest stosowana ta sama technika legislacyjna, stosuje się ten sam język prawny (ustawowy), a jedynie chodzi o opis innych sytuacji praktycznych. Wobec tego wówczas łatwiej stosować język prawniczy. Można wiedzieć jakimi Pani interesuje się dziedzinami prawa i od ilu lat. Pytam, gdyż mi osobiście to Pani odpowiedzi najbardziej podobały mi się ze wszystkich publikowanych na tymże forum.

Avatar
paruslex
Poszkodowany

Od 3 lat moje zainteresowanie prawem ogranicza się do cywilistyki, głownie ubezpieczeń i odszkodowań. Z innych dziedzin wykazuję zainteresowanie w ramach potrzeby.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
Od 3 lat moje zainteresowanie prawem ogranicza się do cywilistyki, głownie ubezpieczeń i odszkodowań. Z innych dziedzin wykazuję zainteresowanie w ramach potrzeby.

Jeśli w Pani zainteresowaniu jest wyłącznie cywilistyka, a w szczególności temat odszkodowań i ubezpieczeń (które są bezpośrednio powiązane z odszkodowaniami) to 3 lata to sporo czasu. W mojej ocenie powinna Pani mieć znacznie wyższą wiedzę i umiejętności w dziedzinie odszkodowań. Jednak tak jak już pisałem, Pani wypowiedzi najbardziej mi się podobały i nadal podobają ze wszystkich tutaj na forum. Na marginesie podniosę jednak, że w głębszej dyskusji nad zagadnieniami prawnymi nie spełniały w pełni moich oczekiwań. Jednak jest to usprawiedliwione tym, że nie zajmuje się Pani innymi dziedzinami prawa wobec tego trudno jest łączyć Pani wiele dziedzin prawa. Tym samy trudno od Pani oczekiwać aby wypowiedzi były bardzo obszerne, wielowątkowe i wiązały różne dziedziny prawa np. cywilistykę z karnistytą.

Avatar
paruslex
Poszkodowany
szkoda pisze:
Jeśli w Pani zainteresowaniu jest wyłącznie cywilistyka, a w szczególności temat odszkodowań i ubezpieczeń (które są bezpośrednio powiązane z odszkodowaniami) to 3 lata to sporo czasu. W mojej ocenie powinna Pani mieć znacznie wyższą wiedzę i umiejętności w dziedzinie odszkodowań. Jednak tak jak już pisałem, Pani wypowiedzi najbardziej mi się podobały i nadal podobają ze wszystkich tutaj na forum. Na marginesie podniosę jednak, że w głębszej dyskusji nad zagadnieniami prawnymi nie spełniały w pełni moich oczekiwań. Jednak jest to usprawiedliwione tym, że nie zajmuje się Pani innymi dziedzinami prawa wobec tego trudno jest łączyć Pani wiele dziedzin prawa. Tym samy trudno od Pani oczekiwać aby wypowiedzi były bardzo obszerne, wielowątkowe i wiązały różne dziedziny prawa np. cywilistykę z karnistytą.

Osoba zaglądająca na forum szuka praktycznej porady, a nie wykładni systemowej określonych przepisów, ani arsenału orzeczeń. Jeżeli ktoś faktycznie poszukiwałby rozwiązań wyższego stopnia wówczas są one dostępne także w internecie, ale niekoniecznie na forach. Źle odczytałeś moje słowa, a raczej nie doczytałeś, bowiem w moim zainteresowaniu nie pozostaje wyłącznie cywilistyka, choć jest to najprzyjemniejszy dział prawny. Nie podarowałabym sobie ograniczenia zainteresowań wyłącznie do zagadnień prawnych. Oczywiście nie jest niczym złym spędzenie życia wyłącznie na analizie ustaw, jednak jest to sprzeczne z moim światopoglądem. Udzielając się na forum moim celem nie jest spełnianie Twoich oczekiwań, ani tym bardziej wiedza o Twojej ocenie mojej osoby, o czym sugerowałam w jednym z postów, czego jak widzę nie zrozumiałeś. Odnoszę jednocześnie wrażenie, że masz aspiracje do bycia żandarmem tego forum, jednak, w mojej ocenie, jakby tak było, pozostałbyś sam na polu walki, zresztą i tak już przegoniłeś kilku stałych użytkowników i teraz chyba padło na mnie, widząc , że od jakiegoś czasu udzielasz się zawsze po moich postach, niemal zawsze je komentując . Zauważalne jest także, że usilnie próbujesz wchodzić w spory, a niektórzy, zamiast się uśmiechnąć, wdają się w niekończące dyskusje – tak jak choćby ja w tym momencie... Mój ostatni post w innym wątku odnośnie komisji zaocznej był próbą unaocznienia Ci Twojej nadgorliwości, ale widzę, że niezrozumiałeś aluzji. Jako, że poddałeś mnie subiektywnej ocenie, nie było by niczym złym przedstawieniu mojej oceny Twojej osoby na tym forum, jednak ze względu na bardzo wysoką kulturę pozwolę sobie przemilczeć ten temat.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
Osoba zaglądająca na forum szuka praktycznej porady, a nie wykładni systemowej określonych przepisów, ani arsenału orzeczeń. Jeżeli ktoś faktycznie poszukiwałby rozwiązań wyższego stopnia wówczas są one dostępne także w internecie, ale niekoniecznie na forach.

Nie jest to takie proste aby przeciętna osoba nie mająca styczności z prawem czy też niewielką styczność samodzielnie odszukała sobie w internecie rozwiązania wyższego stopnia czy też odpowiednie orzecznictwo. Po pierwsze przeciętna osoba może wyszukiwać w google akty prawne, gdzie mogą być one nieaktualne w sytuacji gdy trzeba je czytać ze strony sejmu. Po drugie jeśli odnajdzie aktualny akt prawny to może po prostu go nie rozumieć czy też mieć wątpliwości. Natomiast tutaj otrzymuje odpowiedź na wszelkie wątpliwości. Po trzecie każdy przypadek jest inny wobec tego nie trzeba odnieść zapisy ustaw do konkretnej sytuacji praktycznej. Wobec tego nigdzie w internecie nikt nie znajdzie gotowej odpowiedzi w pełni adekwatnej do swojej sytuacji. Po czwarte choćby osoba posiadała wysoką wiedzę i umiejętności to na forum utwierdzi się w swoim przekonaniu. W końcu po piąte żadne informacje w internecie nie odniosą się do konkretnej sprawy i w sposób kompleksowy przedstawią wszelkie rozwiązania poparte stosownym orzecznictwem.

paruslex pisze:
Źle odczytałeś moje słowa, a raczej nie doczytałeś, bowiem w moim zainteresowaniu nie pozostaje wyłącznie cywilistyka, choć jest to najprzyjemniejszy dział prawny. Nie podarowałabym sobie ograniczenia zainteresowań wyłącznie do zagadnień prawnych. Oczywiście nie jest niczym złym spędzenie życia wyłącznie na analizie ustaw, jednak jest to sprzeczne z moim światopoglądem.

Wręcz przeciwnie bardzo dobrze odczytałem Pani wypowiedź. Rzeczą oczywistą jest dla mnie, że ma Pani również w życiu inne zainteresowania. Ja też mam inne zainteresowania m.in. gram na wysokim poziomie w szachy, lubię oglądać ciekawe filmy. Wobec tego nie spędzam czasu wyłącznie na analizie ustaw. Zresztą nie lubię ich czytać, a czytam tylko to co jest dla mnie istotne. Tak na prawdę w mojej ocenie nie powinno się nigdy czytać wiele ustaw w całości. Po prostu trzeba mieć zmysł do prawa jak i do każdej innej dziedziny życia. Po prostu talent do czegoś powoduje, że intuicyjnie wiemy gdzie szukać, co przeczytać, jak zastosować w praktyce. Tak też jest w moim przypadku. Tak na prawdę nie przeczytałem w całości ani jednej ustawy. To jest właśnie to co ma być w człowieku. W kraju mamy ok. 3 tys. aktów prawych (są po 100 stron jak i obszerniejsze) do nich zwykle istnieje rozporządzenie, dochodzą do tego ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Wychodzi ok. pół miliona stron A4 do przeczytania. Hipotetycznie przyjmując ok. 50 stron czytania dziennie ze zrozumieniem (nic innego nie robiąc) to wychodzi ok. 30 lat czytania. Jednak corocznie wychodzi ok. 200 ustaw nowelizujących co wychodzi kilka miesięcy czytania. Wobec tego nikt nigdy nie przeczyta obowiązujących aktów prawnych. Samo próba dokonania tego pozbawiona byłaby sensu. Wobec tego szczerze przyznaję się, że nigdy w całości nie przeczytałem ani jednej ustawy w całości ani w połowie (jest to całkowicie naturalne, gdyż tutaj chodzi o umiejętności praktyczne, a nie teoretyczne)- a jeśli zapoznałem się z nią w całości to tylko przy okazji potrzebując przepisu w praktycznym zastosowaniu w danej sprawie. Co z tego, że ktoś mi zacytuje na pamięć całą ustawę jeśli nie będzie mieć pojęcia jak zastosować ją w praktyce. Chodzi mi wyłącznie o to aby dana osoba potrafiła sobie odnaleźć daną aktualną ustawę (nie w google), następnie bardzo szybko intuicyjnie odnalazła praktycznie w minucie dany przepis, dokonała jego wykładni na każdym poziomie (począwszy do językowej- gramatycznej, logicznej, systemowej, funkcjonalnej, historycznej), zastosowała ów przepis w praktyce, wyznaczyła optymalną, unikalną strategię działania i zaniechania procesowego, potrafiła napisać skuteczną apelację podpierając się umiejętnie piśmiennictwem, doktryną i judykaturą, potrafiła umiejętnie sporządzać skuteczne kasacje. Tych cech nieraz brakuje osobom wykonującym czynności procesowe. Wobec tego dokonując oceny czy 3 lata zainteresować cywilistyką w tym prawem ubezpieczeń i odszkodowań absolutnie nie miałem na myśli, że Pani codziennie czyta i analizuje ustawy. Wystarczy, że parę godzin dziennie wykonuje Pani jakiekolwiek czynności z tym związane (nawet pisząc pismo o likwidację szkody) czy też zaledwie kilka godzin w tygodniu. Codzienne czytanie ustaw wcale nie musi oznaczać szybszą naukę. Może powodować wręcz odwrotny skutek tj. np. przetrenowanie.

paruslex pisze:
Udzielając się na forum moim celem nie jest spełnianie Twoich oczekiwań, ani tym bardziej wiedza o Twojej ocenie mojej osoby, o czym sugerowałam w jednym z postów, czego jak widzę nie zrozumiałeś. Odnoszę jednocześnie wrażenie, że masz aspiracje do bycia żandarmem tego forum, jednak, w mojej ocenie, jakby tak było, pozostałbyś sam na polu walki, zresztą i tak już przegoniłeś kilku stałych użytkowników i teraz chyba padło na mnie, widząc , że od jakiegoś czasu udzielasz się zawsze po moich postach, niemal zawsze je komentując.

Jedynie wyraziłem własna ocenę rewanżując się na Pani ocenę wobec mojej osoby. Nie ma wobec tego potrzeby aby traktować moją ocenę jako ujmę. Pisząc o Pani, że po 3 latach powinna mieć Pani wyższą wiedzę i umiejętności w tematyce odszkodowań nie jest dla Pani żadną, jakąkolwiek ujmą. Zresztą podkreśliłem wysoki poziom wypowiedzi oraz, że Pani odpowiedzi najbardziej mi się podobają ze wszystkich tutaj na forum. Ponadto nie napisałem, że odpowiedzi są mierne, a tylko, że w mojej ocenie nie spełniają w pełni moich oczekiwań i to tylko co do głębszej analizy zagadnień prawnych. Wobec tego nie chodziło o zwykłą, praktyczną odpowiedź, tylko głębokie rozważania, a ponadto tylko w niewielkiej części nie spełniały wyłącznie moich oczekiwań, które są bardzo wysokie. Ponadto nikogo celowo, umyślnie nie przeganiałem, w tym stałych użytkowników z forum tylko samo odeszli. Jeśli wogóle zauważyć takie zdarzenie to widocznie sami odeszli, gdyż nie chciało im się już udzielać na forum lub po prostu uznali, że nie jest to miejsce dla nich, gdyż przyszli inni, mocniejsi, profesjonaliści. Być może również nie czuli się na siłach aby prowadzić dyskurs, nie mieli na tyle giętkiego języka, umiejętności, wiedzy, obawiali się kompromitacji, byli słabi psychicznie. Mogę Panią zapewnić, że nie jest absolutnie moim celem aby zrażać Panią do forum. Jeśli wypowiadam się po Pani wypowiedzi to tylko wyłącznie z poczucia rzetelności aby użytkownik miał jasność co do trybu procedowania.

paruslex pisze:
Zauważalne jest także, że usilnie próbujesz wchodzić w spory, a niektórzy, zamiast się uśmiechnąć, wdają się w niekończące dyskusje – tak jak choćby ja w tym momencie...

Akurat moja dyskusja co do zasady jest owocna, a forum co do zasady służy do wzajemnej dyskusji, komentarzy wypowiedzi innych użytkowników, w tym udzielania bezpośrednich odpowiedzi.

paruslex pisze:
Mój ostatni post w innym wątku odnośnie komisji zaocznej był próbą unaocznienia Ci Twojej nadgorliwości, ale widzę, że niezrozumiałeś aluzji. Jako, że poddałeś mnie subiektywnej ocenie, nie było by niczym złym przedstawieniu mojej oceny Twojej osoby na tym forum, jednak ze względu na bardzo wysoką kulturę pozwolę sobie przemilczeć ten temat.

Traktuję to jako próbę wybrnięcia z niezręcznej sytuacji, gdzie rzeczowo udowodniłem, że to jaka była komisja (czy zaoczna czy naoczna) oraz jak będzie ewentualnie po złożeniu odwołania (zaoczna czy naoczna) w konkretnej sytuacji nie ma większego znaczenia biorąc pod uwagę likwidację szkody z polisy OC. Ponadto z mojej strony nie była to absolutnie nadgorliwość tylko sprostowanie odpowiedzi czy też jej uszczegółowienie wyłącznie dla dobra pytającego tak aby nie został wprowadzony w błąd przez delikatnie mówiąc Pani lapusu co do tego aby "czekać na komisję lekarską", a dopiero po niej składać odwołanie. Natomiast trzeba czekać na doręczenie orzeczenia zaocznej komisji lekarskiej i po zapoznaniu się szczegółowo z dokumentacją należy składać ewentualnie, stosowne odwołanie. Wobec tego była to sprawa kluczowa co do trybu postępowania. Nie była to w żadnym wypadku polemika nad małą ważną kwestią czy była to komisja zaoczna czyn naoczna i jaką następnie ewentualnie po odwołaniu T.U. powoła komisję (naoczną, zaoczną). Tym bardziej, że żadne przepisy nie nakładają na T.U. obowiązki powoływania komisji czy to zaocznych czy to naocznych, a wynika to z praktycznej konieczności rzetelnej oceny medycznych następstw wypadku. Po prostu zwracam sprawę na rzeczy kluczowe, bardzo istotne i nie można tego kwalifikować jako nadgorliwości.

paruslex pisze:
Jako, że poddałeś mnie subiektywnej ocenie, nie było by niczym złym przedstawieniu mojej oceny Twojej osoby na tym forum, jednak ze względu na bardzo wysoką kulturę pozwolę sobie przemilczeć ten temat.

Akurat dokonałem bardzo krótkiej, rzeczowej oceny Pani osoby w formie rewanżu na Pani ocenę w stosunku do mojej oceny. Pani przecież dokonała już subiektywnej oceny mojej osoby. Wobec tego wbrew zapewnieniom Pani dokonała subiektywnej oceny i nie przemilczała tegoż tematu. To, że moja ocena była trochę inna i powiedziałem, że Pani nie spełnia w pełni moich oczekiwań odnośnie głębokich rozważań to nie jest niczym złym. Raz, że mogę mieć bardzo wysokie oczekiwania. Dwa, że dotyczy to tylko głębokich rozważań prawnych. Trzy, że tylko w niewielkiej części nie spełniają moich oczekiwań. Cztery, że ocena może mieć np. poziomy: odpowiada oczekiwaniom w niewielkim stopniu, spełnia jedynie niektóre oczekiwania, spełnia oczekiwania w stopniu zadawalającym, w pełni odpowiada oczekiwaniom, wyraźnie wyróżnia się spośród innych. Wobec tego oceniałem Panią bardzo dobrze jako, że Pani spełnia mojej oczekiwania w stopniu zadawalającym. Również przy tym zaznaczyłem, że w mojej ocenie wyróżnia się Pani spośród innych na tymże forum. Co ważne podkreśliłem następnie, że skoro nie interesuje się Pani wieloma dziedzinami prawa to trudno wymagać aby Pani łączyła w wypowiedzi rożne dziedziny prawa. Wobec tego nie można przyjąć, że postawiłem ocenę negatywną, czy też niepochlebną. Na marginesie podniosę okoliczność, że własna ocena zawsze będzie subiektywna, gdyż oceny nigdy nie dadzą się zweryfikować przez dowód prawdy, nie da się przeprowadzić dowodu prawdy. Wiele rzeczy, ocen jest kwestią gustu. Ponadto wyglądałoby to bardzo nie naturalnie i sztucznie gdybyśmy nawzajem pisali o sobie, że jesteśmy idealni. Oczywiście forum nie służy wyłącznie do tego aby wzajemnie się ocenić, chociaż dopuszczalne i wskazane jest komentować wypowiedzi innych użytkowników.

paruslex pisze:
Na opanowanie tylu dziedzin to nie długo, szczególnie uwzględniając okres nauki. Nie wiem jak doskonałą masz znajomość prawa karnego, ale przy likwidacji szkód pół roku to i tak krótki okres, jak na prezentowane umiejętności, więc tym bardziej nalezą Ci się słowa uznania za ogromne zaangażowanie.
Avatar
paruslex
Poszkodowany
szkoda pisze:
Nie jest to takie proste aby przeciętna osoba nie mająca styczności z prawem czy też niewielką styczność samodzielnie odszukała sobie w internecie rozwiązania wyższego stopnia czy też odpowiednie orzecznictwo. Po pierwsze przeciętna osoba może wyszukiwać w google akty prawne, gdzie mogą być one nieaktualne w sytuacji gdy trzeba je czytać ze strony sejmu. Po drugie jeśli odnajdzie aktualny akt prawny to może po prostu go nie rozumieć czy też mieć wątpliwości. Natomiast tutaj otrzymuje odpowiedź na wszelkie wątpliwości. Po trzecie każdy przypadek jest inny wobec tego nie trzeba odnieść zapisy ustaw do konkretnej sytuacji praktycznej. Wobec tego nigdzie w internecie nikt nie znajdzie gotowej odpowiedzi w pełni adekwatnej do swojej sytuacji. Po czwarte choćby osoba posiadała wysoką wiedzę i umiejętności to na forum utwierdzi się w swoim przekonaniu. W końcu po piąte żadne informacje w internecie nie odniosą się do konkretnej sprawy i w sposób kompleksowy przedstawią wszelkie rozwiązania poparte stosownym orzecznictwem.

Wręcz przeciwnie bardzo dobrze odczytałem Pani wypowiedź. Rzeczą oczywistą jest dla mnie, że ma Pani również w życiu inne zainteresowania. Ja też mam inne zainteresowania m.in. gram na wysokim poziomie w szachy, lubię oglądać ciekawe filmy. Wobec tego nie spędzam czasu wyłącznie na analizie ustaw. Zresztą nie lubię ich czytać, a czytam tylko to co jest dla mnie istotne. Tak na prawdę w mojej ocenie nie powinno się nigdy czytać wiele ustaw w całości. Po prostu trzeba mieć zmysł do prawa jak i do każdej innej dziedziny życia. Po prostu talent do czegoś powoduje, że intuicyjnie wiemy gdzie szukać, co przeczytać, jak zastosować w praktyce. Tak też jest w moim przypadku. Tak na prawdę nie przeczytałem w całości ani jednej ustawy. To jest właśnie to co ma być w człowieku. W kraju mamy ok. 3 tys. aktów prawych (są po 100 stron jak i obszerniejsze) do nich zwykle istnieje rozporządzenie, dochodzą do tego ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Wychodzi ok. pół miliona stron A4 do przeczytania. Hipotetycznie przyjmując ok. 50 stron czytania dziennie ze zrozumieniem (nic innego nie robiąc) to wychodzi ok. 30 lat czytania. Jednak corocznie wychodzi ok. 200 ustaw nowelizujących co wychodzi kilka miesięcy czytania. Wobec tego nikt nigdy nie przeczyta obowiązujących aktów prawnych. Samo próba dokonania tego pozbawiona byłaby sensu. Wobec tego szczerze przyznaję się, że nigdy w całości nie przeczytałem ani jednej ustawy w całości ani w połowie (jest to całkowicie naturalne, gdyż tutaj chodzi o umiejętności praktyczne, a nie teoretyczne)- a jeśli zapoznałem się z nią w całości to tylko przy okazji potrzebując przepisu w praktycznym zastosowaniu w danej sprawie. Co z tego, że ktoś mi zacytuje na pamięć całą ustawę jeśli nie będzie mieć pojęcia jak zastosować ją w praktyce. Chodzi mi wyłącznie o to aby dana osoba potrafiła sobie odnaleźć daną aktualną ustawę (nie w google), następnie bardzo szybko intuicyjnie odnalazła praktycznie w minucie dany przepis, dokonała jego wykładni na każdym poziomie (począwszy do językowej- gramatycznej, logicznej, systemowej, funkcjonalnej, historycznej), zastosowała ów przepis w praktyce, wyznaczyła optymalną, unikalną strategię działania i zaniechania procesowego, potrafiła napisać skuteczną apelację podpierając się umiejętnie piśmiennictwem, doktryną i judykaturą, potrafiła umiejętnie sporządzać skuteczne kasacje. Tych cech nieraz brakuje osobom wykonującym czynności procesowe. Wobec tego dokonując oceny czy 3 lata zainteresować cywilistyką w tym prawem ubezpieczeń i odszkodowań absolutnie nie miałem na myśli, że Pani codziennie czyta i analizuje ustawy. Wystarczy, że parę godzin dziennie wykonuje Pani jakiekolwiek czynności z tym związane (nawet pisząc pismo o likwidację szkody) czy też zaledwie kilka godzin w tygodniu. Codzienne czytanie ustaw wcale nie musi oznaczać szybszą naukę. Może powodować wręcz odwrotny skutek tj. np. przetrenowanie.

Jedynie wyraziłem własna ocenę rewanżując się na Pani ocenę wobec mojej osoby. Nie ma wobec tego potrzeby aby traktować moją ocenę jako ujmę. Pisząc o Pani, że po 3 latach powinna mieć Pani wyższą wiedzę i umiejętności w tematyce odszkodowań nie jest dla Pani żadną, jakąkolwiek ujmą. Zresztą podkreśliłem wysoki poziom wypowiedzi oraz, że Pani odpowiedzi najbardziej mi się podobają ze wszystkich tutaj na forum. Ponadto nie napisałem, że odpowiedzi są mierne, a tylko, że w mojej ocenie nie spełniają w pełni moich oczekiwań i to tylko co do głębszej analizy zagadnień prawnych. Wobec tego nie chodziło o zwykłą, praktyczną odpowiedź, tylko głębokie rozważania, a ponadto tylko w niewielkiej części nie spełniały wyłącznie moich oczekiwań, które są bardzo wysokie. Ponadto nikogo celowo, umyślnie nie przeganiałem, w tym stałych użytkowników z forum tylko samo odeszli. Jeśli wogóle zauważyć takie zdarzenie to widocznie sami odeszli, gdyż nie chciało im się już udzielać na forum lub po prostu uznali, że nie jest to miejsce dla nich, gdyż przyszli inni, mocniejsi, profesjonaliści. Być może również nie czuli się na siłach aby prowadzić dyskurs, nie mieli na tyle giętkiego języka, umiejętności, wiedzy, obawiali się kompromitacji, byli słabi psychicznie. Mogę Panią zapewnić, że nie jest absolutnie moim celem aby zrażać Panią do forum. Jeśli wypowiadam się po Pani wypowiedzi to tylko wyłącznie z poczucia rzetelności aby użytkownik miał jasność co do trybu procedowania.

Akurat moja dyskusja co do zasady jest owocna, a forum co do zasady służy do wzajemnej dyskusji, komentarzy wypowiedzi innych użytkowników, w tym udzielania bezpośrednich odpowiedzi.

Traktuję to jako próbę wybrnięcia z niezręcznej sytuacji, gdzie rzeczowo udowodniłem, że to jaka była komisja (czy zaoczna czy naoczna) oraz jak będzie ewentualnie po złożeniu odwołania (zaoczna czy naoczna) w konkretnej sytuacji nie ma większego znaczenia biorąc pod uwagę likwidację szkody z polisy OC. Ponadto z mojej strony nie była to absolutnie nadgorliwość tylko sprostowanie odpowiedzi czy też jej uszczegółowienie wyłącznie dla dobra pytającego tak aby nie został wprowadzony w błąd przez delikatnie mówiąc Pani lapusu co do tego aby "czekać na komisję lekarską", a dopiero po niej składać odwołanie. Natomiast trzeba czekać na doręczenie orzeczenia zaocznej komisji lekarskiej i po zapoznaniu się szczegółowo z dokumentacją należy składać ewentualnie, stosowne odwołanie. Wobec tego była to sprawa kluczowa co do trybu postępowania. Nie była to w żadnym wypadku polemika nad małą ważną kwestią czy była to komisja zaoczna czyn naoczna i jaką następnie ewentualnie po odwołaniu T.U. powoła komisję (naoczną, zaoczną). Tym bardziej, że żadne przepisy nie nakładają na T.U. obowiązki powoływania komisji czy to zaocznych czy to naocznych, a wynika to z praktycznej konieczności rzetelnej oceny medycznych następstw wypadku. Po prostu zwracam sprawę na rzeczy kluczowe, bardzo istotne i nie można tego kwalifikować jako nadgorliwości.

Akurat dokonałem bardzo krótkiej, rzeczowej oceny Pani osoby w formie rewanżu na Pani ocenę w stosunku do mojej oceny. Pani przecież dokonała już subiektywnej oceny mojej osoby. Wobec tego wbrew zapewnieniom Pani dokonała subiektywnej oceny i nie przemilczała tegoż tematu. To, że moja ocena była trochę inna i powiedziałem, że Pani nie spełnia w pełni moich oczekiwań odnośnie głębokich rozważań to nie jest niczym złym. Raz, że mogę mieć bardzo wysokie oczekiwania. Dwa, że dotyczy to tylko głębokich rozważań prawnych. Trzy, że tylko w niewielkiej części nie spełniają moich oczekiwań. Cztery, że ocena może mieć np. poziomy: odpowiada oczekiwaniom w niewielkim stopniu, spełnia jedynie niektóre oczekiwania, spełnia oczekiwania w stopniu zadawalającym, w pełni odpowiada oczekiwaniom, wyraźnie wyróżnia się spośród innych. Wobec tego oceniałem Panią bardzo dobrze jako, że Pani spełnia mojej oczekiwania w stopniu zadawalającym. Również przy tym zaznaczyłem, że w mojej ocenie wyróżnia się Pani spośród innych na tymże forum. Co ważne podkreśliłem następnie, że skoro nie interesuje się Pani wieloma dziedzinami prawa to trudno wymagać aby Pani łączyła w wypowiedzi rożne dziedziny prawa. Wobec tego nie można przyjąć, że postawiłem ocenę negatywną, czy też niepochlebną. Na marginesie podniosę okoliczność, że własna ocena zawsze będzie subiektywna, gdyż oceny nigdy nie dadzą się zweryfikować przez dowód prawdy, nie da się przeprowadzić dowodu prawdy. Wiele rzeczy, ocen jest kwestią gustu. Ponadto wyglądałoby to bardzo nie naturalnie i sztucznie gdybyśmy nawzajem pisali o sobie, że jesteśmy idealni. Oczywiście forum nie służy wyłącznie do tego aby wzajemnie się ocenić, chociaż dopuszczalne i wskazane jest komentować wypowiedzi innych użytkowników.

Szkodo, przeleciałam po tej wypowiedzi, więc nie będę się w szczegółach rozpisywać. Dwie rzeczy: pierwsze skojarzenie w dwóch słowach: ciężki przypadek, a szachy to fajna sprawa.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
Szkodo, przeleciałam po tej wypowiedzi, więc nie będę się w szczegółach rozpisywać. Dwie rzeczy: pierwsze skojarzenie w dwóch słowach: ciężki przypadek, a szachy to fajna sprawa.

Dobrze, że doszliśmy do porozumiania w kolejnym temacie. Trzeba było napisać wprost, że brak argumentów z Pani strony do dalszego dyskursu, gdyż moja wypowiedź jest wręcz doskonała, a nie pisać, ze "ciężki przypadek". Wobec tego nie sposób ją podważać i z nią polemizować. Natomiast fakt, że mam "głowę na karku" to jedynie dobrze o mnie świadczy. Społeczeństwo np. narzeka na brak sędziów, którzy potrafią pisać rzetelne uzasadnienia do wyroków. Wobec tego wyroki są zbyt często uchylane i sprawa jest przekazywana do ponownego rozpoznania i to nawet kilka razy. Wynika to z nieznajomości prawa tj. m.in. naruszenia prawa procesowego, które mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia. Natomiast koszty na tak długaśne procesy idą z podatków wszystkich podatników.

Avatar
paruslex
Poszkodowany
szkoda pisze:
Dobrze, że doszliśmy do porozumiania w kolejnym temacie. Trzeba było napisać wprost, że brak argumentów z Pani strony do dalszego dyskursu, gdyż moja wypowiedź jest wręcz doskonała, a nie pisać, ze "ciężki przypadek". Wobec tego nie sposób ją podważać i z nią polemizować. Natomiast fakt, że mam "głowę na karku" to jedynie dobrze o mnie świadczy. Społeczeństwo np. narzeka na brak sędziów, którzy potrafią pisać rzetelne uzasadnienia do wyroków. Wobec tego wyroki są zbyt często uchylane i sprawa jest przekazywana do ponownego rozpoznania i to nawet kilka razy. Wynika to z nieznajomości prawa tj. m.in. naruszenia prawa procesowego, które mogło mieć istotny wpływ na treść orzeczenia. Natomiast koszty na tak długaśne procesy idą z podatków wszystkich podatników.

Quinta essentia, to nie eter , to szkoda.

Avatar
szkoda
Poszkodowany
paruslex pisze:
Quinta essentia, to nie eter , to szkoda.

Słuszne podsumowanie tematu.

Avatar
Ninka2010
Poszkodowany
szkoda pisze:
Ninka2010 pisze:
szkoda pisze:
Co ważne w ramach zawartej umowy spółka odszkodowawcza .

Witam, co to jest spółka odszkodowawcza, bo szukałam takiego zwrotu w necie i nic nie udało mi się znaleźć, czy to jest jakiś uprawniony podmiot w zakresie odszkodowań?

Po prostu nie ma takiej definicji w języku stricte prawnym (ustawowym), a jedynie można ich używać w języku prawniczym czy dla ułatwienia- dla pominięcia zbędnych prawniczych wywodów- w języku poniekąd potocznym. Co prawda jest mowa w k.c. o spółce prawa cywilnego oraz w k.s.h. spółkach prawa handlowego, osobowych i kapitałowych. Jednak dla uproszczenia społeczeństwo dla uproszczenia posługuje się terminem czy to firma odszkodowawcza czy to spółka odszkodowawcza lub kancelaria odszkodowawcza. Osobiście nie lubię używać słowa "firma", gdyż podmioty trudniących się likwidacją szkód osobowych i rzeczowych to spółki prawa handlowego w rozumieniu k.s.h. osobowe (spółka jawna, spółka partnerska, spółka komandytowa i spółka komandytowo-akcyjna) i kapitałowa (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i spółka akcyjna) czy też spółki prawa cywilnego oraz jednoosobowe działalności gospodarcze, które również nie lubię nazywać firmami tylko jednoosobowym przedsiębiorstwem. Wobec tego zgodnie z k.s.h. firma to tylko nazwa. Natomiast spółka prowadzi swe przedsiębiorstwo pod własną firmą (nazwą). Firma to tylko nazwa spółki czy też jednoosobowej działalności gospodarczej, a przedsiębiorstwo to już nazwa wraz z majątkiem, zyskiem spółki prawa handlowego czy też spółki prawa cywilnego czy też jednoosobowej działalności gospodarczej. Oczywiście aby objąć wszelkie podmioty należałoby użyć zwrotu np. "Podmioty trudniące się likwidacją szkód osobowych i rzeczowych".

Co do poprzedniego pytania co do zapisów umowy to moje zdanie jest takie, że bezpieczniej jest jeśli w umowie jest zapis, iż zleceniobiorca (podmiot trudniący się likwidacją szkód) może zawrzeć w imieniu zleceniodawcy (poszkodowanego) ugodę ale po uzyskaniu uprzedniej pisemnej zgody, akceptacji zleceniodawcy (poszkodowanego). Wyłącza to możliwość, ryzyko zawarcia ugody przez podmiot trudniący się likwidacją szkód w przypadku niedoszacowania szkody bez wiedzy poszkodowanego. Jak wiadomo ugodą zamyka się drogę do wszelkich ewentualnych dalszych roszczeń.

A już się bałam, że są jakieś spółki czy coś w tym stylu, które mają specjalne uprawnienia w zakresie likwidacji szkód i że źle wybrałam pełnomocnika :) uff

Avatar
szkoda
Poszkodowany
Ninka2010 pisze:
A już się bałam, że są jakieś spółki czy coś w tym stylu, które mają specjalne uprawnienia w zakresie likwidacji szkód i że źle wybrałam pełnomocnika :) uff

Wiekszość podmiotów na rynku do właśnie spółki prawa handlowego czy też spółki prawa cywilnego. Tak samo jest z kancelariami odszkodowawczymi- też mają formą osobową spółek prawa handlowego. Jednak spółki odszkodowawcze zajmują się tylko likwidacją szkód osobowych i rzeczowych, mają bardzo duży przerób miesięczny spraw i dlatego mają największe doświadczenie w likwidacji szkód.

Avatar
Ninka2010
Poszkodowany
szkoda pisze:
Ninka2010 pisze:
A już się bałam, że są jakieś spółki czy coś w tym stylu, które mają specjalne uprawnienia w zakresie likwidacji szkód i że źle wybrałam pełnomocnika :) uff

Wiekszość podmiotów na rynku do właśnie spółki prawa handlowego czy też spółki prawa cywilnego. Tak samo jest z kancelariami odszkodowawczymi- też mają formą osobową spółek prawa handlowego. Jednak spółki odszkodowawcze zajmują się tylko likwidacją szkód osobowych i rzeczowych, mają bardzo duży przerób miesięczny spraw i dlatego mają największe doświadczenie w likwidacji szkód.

Ok. Dzięki za rozwianie moich wątpliwości :)

  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

Załóż konto lub zaloguj się aby odpisać