fbpx

Odszkodowanie za uraz nadgarstka- problemy i wątpliwości.

Avatar
maddie
Poszkodowany

Witam!

6 listopada bieżącego roku podczas gry w piłkę ręczną na lekcji wychowania fizycznego w szkole doznałam urazu nadgarstka. Stałam na bramce i gdy broniłam bardzo mocny rzut koleżanki- piłka uderzyła mi z całej siły w wyciągnięte do przodu dłonie. Prawa ręka w okolicy nadgarstka zaczęła bardzo boleć i poszłam do higienistki. Po szkole pojechałam z mamą do szpitala na prześwietlenie. Tam lekarz stwierdził skręcenie nadgarstka prawego i zalecił szynę gipsową na ok tydzień. Po tygodniu miałam zgłosić się do chirurga na kontrolę. Wróciłam do domu i szyna gipsowa coraz bardziej mnie uciskała, ręka bolała piekielnie. Nie zmrużyłam oka przez ból i następnego dnia pojechałyśmy z mamą znów do szpitala, bo było coraz gorzej. Przyjął mnie inny lekarz na ostrym dyżurze, nie ten, co poprzedniego dnia i zalecił zmianę szyny, gdyż była zbyt ciasna i według niego "źle założona". Sprawdził zdjęcie rentgenowskie i nie powiedział nic, choć długo nad nim milczał. Minął prawie tydzień od wypadku na w-f, w poniedziałek 12.11.2012r. miałam wizytę u chirurga. Ten obejrzał zdjęcie, stwierdził, iż "nie jest pewien jednego miejsca" i nakazał utrzymanie w unieruchomieniu ręki jeszcze do piątku. Przyszedł piątek, ręka nadal bolała. Od samego początku nie mogłam ruszać palcami, jednak wtedy już mniej bolały. Zrobiono mi w tym dniu zdjęcie rentgenowskie. Chirurg nadal miał problem z określeniem, co dokładnie jest z tym nadgarstkiem. Porównał zdjęcie z dnia wypadku ze zdjęciem wykonanym na miejscu w tym dniu. Zdjął mi szynę, zbadał rękę i stwierdził, że skręcenie jest wyleczone. Tu zaczyna się problem, gdyż ręka nadal bardzo mnie boli i wtedy również bolała. Chirurg doszedł do wniosku, że "potraktuje to miejsce, którego pewien nie był- jako złamanie" (chodzi o miejsce zaraz przy nadgarstku, końcówka kości promieniowej) i kazał mi pozostać w tej nieszczęsnej szynie jeszcze tydzień. W tym czasie oddano zdjęcia do opinii radiologa. 23.11.2012r., czyli wczoraj- byłam znów na kontroli u chirurga. Opinii radiologa nie ma jeszcze, będzie w środę. Lekarz kazał włożyć rękę do gipsu i przyjść na wizytę z opisem radiologa, gdy już będzie napisany. Tak więc założono mi wczoraj gips na (około) trzy-cztery tygodnie. Wszystko zależy od opinii radiologa.

Moje pytanie brzmi:

1) ile procent odszkodowania przysługuje mi za skręcenie nadgarstka prawego, jeśli jestem praworęczną osobą?

2) jeśli okaże się, iż ręka rzeczywiście jest złamana, czy przysługuje mi większe odszkodowanie za to, że powinna być od ponad 2.5 tygodnia w gipsie, a nie dopiero od wczoraj; przy okazji ciekawi mnie kwestia tego, jak mnie potraktowano, że dwóch lekarzy nie zauważyło problemu, a trzeci dopiero COŚ TAM zauważył.

3) czy na wysokość odszkodowania składają się takie czynniki, jak fakt, iż jestem PRAWORĘCZNA, UTALENTOWANA PLASTYCZNIE (zajmuję się rysunkiem realistycznym, portretuję ludzi; chcę wiązać z tym przyszłość- studia na ASP), MUZYCZNIE- gram na gitarze i uczę się od pół roku na pianinie, że ból jest potworny od początku, że palcami nie mogłam w ogóle ruszyć, czy te rzeczy w ogóle komisję lekarską nie interesują? Dla mnie to jest straszne utrudnienie, szczególnie, że semestr się kończy i nie mam zaliczonych sprawdzianów/zadań/wypracowań w szkole.

Proszę o odpowiedzi, bo u nas w rodzinie pierwszy raz mamy coś takiego i nie wiemy, co myśleć o tym odszkodowaniu. Pozdrawiam :)

Avatar
maddie
Poszkodowany

chirurg potraktował to jako złamanie i tak widnieje w papierach, leczenie zakończone, nie mam już gipsu, ale rehabilitacja dopiero od 31 stycznia 2013. podbijam

Avatar
szczypiorek
Poszkodowany

Niestety, Twoje zdolności nie mają wpływu na ustalany uszczerbek na zdrowiu. A % uszczerbku musiałabyś poszukać w ogólnych warunkach ubezpieczenia z jakiego będziesz zgłaszać roszczenie. Podejrzewam że masz tylko ubezpieczenie w szkole. Tam nie ma co liczyć na jakąś zawrotną kwotę.

Avatar
anabel20
Poszkodowany

Moj córkę w zeszłym roku podczas gry w siatkówkę w szkole doznała skręcenia nadgarstka z podejrzeniem złamania kości promieniowej, ostatecznie po 4 tygodniach w ortezie chirurg nie potwierdził, czy ostatecznie doszło do złamania, czy jedynie skręcenia. Z ubezpieczenia, które opłacamy w szkole nie chcą wypłacić odszkodowania bo nie ma uszczerbku na zdrowiu. No przecież wypadek był, mamy dokumenty medyczne i wszystko zostało zgłoszone dyrekcji. Nie rozumiem czy musimy potwierdzić że doszło do złamania, żeby dostać odszkodowanie? Córka przez cały ten czas nie mogła chodzić do szkoły, nadal ma problemy z pisaniem czy ćwiczeniami. I nic jej się nie należy?

Czy coś jeszcze można z tym zrobić czy to już po sprawie, proszę o pomoc może jakąć poradę.

Marta Sordon
Marta Sordon
Biegły / ekspert

Witam,

odszkodowania, które opłacane są przez szkoły, to ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków, w takim wypadku wypłata odszkodowania następuje za każdy 1 % trwałego uszczerbku na zdrowiu, jeśli skręcenie nie spowodowało uszkodzenia nerwów i więzadeł a ostateczne badanie RTG nie potwierdziło złamania - ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania. Możliwe jest złożenie reklamacji (odwołania) jeśli badania lub konsultacja lekarska potwierdzą przebyte złamanie (czasem pierwsza analiza badań RTG go nie potwierdza, a może dojść do pęknięcia kości, które już stanowi uszczerbek na zdrowiu) - istnieje możliwość uznania roszczeń przez Towarzystwo Ubezpieczeń.

Takie ubezpieczenia nie obejmują jednak kosztów leczenia, utraconych korzyści czy możliwości - jedynie sam uszczerbek na zdrowiu. Więcej w artykule

https://odzyskaj.info/poradnik-odszkodowania/uszczerbek-na-zdrowiu-a-odszkodowanie-z-polis-oc-i-nnw/

Gdyby istniała możliwość wykazania winy ze strony szkoły za spowodowanie wypadku, możliwe byłoby dochodzenie roszczeń z OC , które obejmuje także wszelkie koszty i negatywne konsekwencje zdarzenia.

pozdrawiam

Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

Załóż konto lub zaloguj się aby odpisać