fbpx

Otwarte złamanie podudzia

  • This topic has 25 odpowiedzi, 12 odpowiedzi, and was last updated 04/04/2009 by blondi2021.
Oglądasz 15 wpisów - 1 z 15 (wszystkich: 26)
  • Autor
    Wpisy
  • #200539
    kwaku

    Witam.
    W czerwcu złamałem nogę, lekarz stwierdził wieloodłamowe skośno – spiralne złamanie kości piszczelowej w 1/3 dalszej ze skróceniem odłamów, dwupoziomowe złamanie strzałki. Kość piszczelowa została zespolona polfixem. Obecnie jestem w trakcie leczenia, narazie wszystko przebiega prawidłowo, jest zrost. Po dzisiejszej wizycie lekarskiej lekarz powiedzial że w grudniu można usunąć już stabilizator. Mam pytanie, jak powinna wyglądać rehabilitacja po takiej kontuzji. Lekarz stwierdził że moją rehabilitacją będzie chodzenie. Chciałbym także dowiedzieć sie czy po takiej kontuzji noga będzie w pełni sprawna, tzn. jestem studentem wf i chciałbym kontynuować naukę, czy wogóle jest to możliwe???

    #259522
    rehabilitant

    specjalista powinien najpierw spojrzeć w kartotekę leczenia, potem zapoznać się ze stanem Twojego zdrowia. Trzeba wykluczyć przeciwwskazania, bo czasami rehabilitacja może zaszkodzić (sporadycznie, ale jednak). Twoja sprawa jest z listopada, nie wiem czy już jest wszystko ok, dopiero niedawno znalazłem te forum, a dziś się zarejestrowałem, ale jak dalej masz jakieś problemy, pisz, postaram się pomóc, lub skierować do kolegów po fachu.

    #259523
    korel

    mam podobna sytuację: poważne złamanie piszczeli i strzałki 6 tygodni temu, w piszczel mam wstawiony pręt, ale jest on także rozłupany wzdłuż i jest szczelina od pionu (i tym samym od części piszczeli pionizowanej prętem). Strzałka zaczyna się zrastać, ale czy odłupana częśc piszczeli dorośnie się do reszty piszczeli tej z prętem? Jakie są na to metody ?

    #259524
    anita
    korel wrote:
    mam podobna sytuację: poważne złamanie piszczeli i strzałki 6 tygodni temu, w piszczel mam wstawiony pręt, ale jest on także rozłupany wzdłuż i jest szczelina od pionu (i tym samym od części piszczeli pionizowanej prętem). Strzałka zaczyna się zrastać, ale czy odłupana częśc piszczeli dorośnie się do reszty piszczeli tej z prętem? Jakie są na to metody ?

    mam bardzo podobny problem.złamanie piszczeli skosno-spiralne w trzech miejscach i strzałki,pręt i szczeline od pionu o szerokosci ok 1 cm, jestem 4,5 miesiaca po operacji wszytko się zrosło oprócz szczeliny. Dostałam dzisiaj skierowanie na kolejny zabieg przeszczepu części kości z biodra do tej szczeliny,masakra jakaś, no ale bez tego bedzie się to zarostało baaardzo długo, nawet ponad rok; /, pozdrawiam i powodzenia

    #259526
    korel

    Anita, również będę sprawę niezrośniętego odszczepu piszczeli konsultował na początku maja w Piekarach. Chodzę na laser, pole magnetyczne i drobne ćwiczenia (uruchamianie stawu skokowego do pracy), ale efektu zrostu tego odszczepu nie widać i nadal nie moge zginać nogi w stawie skokowym, chociaż nie był uszkodzony. Zrasta się chyba za to reszta, pionowa oś piszczeli (na gwoździu) i strzałka. Już 2,5 chodze o kulach i rzeczywiście jeden lakarz mówi żeby uważać na śruby żeby nie strzeliły przy obciążeniu, inny żeby obciążać wagą stopniowo 10% – 40% wagi ciała. Na dodatek stopa jest po przerwie w chodzeniu bardzo wrażliwa, więc nabawiilem sie drobnego odparzenia na stopie. Dalej stopa puch nie i jest sina po opuszczeniu nogi – to jest najgorsze, bo ciężko usiąść na dłużej przy stole. Chce sie już uruchomić, np. prowadzić samochód i nie wiem jak to przyspieszyć. Przeraża mnie kolejna operacja na szczelinę w piszczeli, bo to kolejne miesiące wyłączenia z życia zawodowego. Od chodzenia o kulach wysiada mi jeszcze kręgosłup. Nadal chodzisz o kulach ? Zdecydujesz się teraz na drugą operację, czy będziesz chodzić o własnych siłach i później po paru miesiącach będziesz myśleć o operacji ? Możesz prowadzić samochód ? Pozdrawiam.

    #259527
    anita

    ja mialam operację 4,5 miesiąca temu zespolenie śródszpikowe i 4 gwoździe – w czechach. zlamana strzałka i piszczel w dwóch miejscach z odłamem (skośno-spiralne), na dzień dzisiejszy zrosła się strzałka i tylnia częsć piszczeli, z przodu mam szczelinę pomiędzy odłamami o szerokości ok 1 cm wiec( krótko mówiac odstaje taki kawaleczek), wczoraj bylam u dwóch lekarz i
    a) pierwszy powiedzial ze sie juz powinno zlać..ale sie nie zlało, więc dał mi skierowanie na zabieg, podczas którego pobiorą troche kości z talerza biodrowego i wstawią do tej szczeliny( ponoć prosty zabieg…no ale kolejne szwy i to na środku nogi,aha no i po tym przeszczepie czeka mnie ok 4 miesiecy spacerowania z kulami
    b) drugi powiedział z kolei, ze jest jeszcze za wczesnie a szczelina powoli ladnie sie zarasta, ze nie warto robic przeszczepu bo to sie wiaze znów z cieciem i zeby poczekac jeszcze 1,5 miesiaca bo moze byc poślizg w zlewaniu, a na przeszczep zawsze bedzie czas;/, zaproponował jeszcze pobranie szpiku z biodra i wstrzykniecie w szczeline za pomocą strzykawy ;/
    i co tu robić????? w maju mam wizyte w piekarach slaskich ciekawe co oni na to, jedn kazał obciażac a drugi nie

    nie wiem czy się zdecyduję na ten zabieg, poczekam jeszcze na opinie z piekar śląskich…chociaż faktycznie to moze przedłużyć chodzenie o kulach. Ponadto lekarz , który odradza zabieg wspominał cos jeszcze o pobraniu szpiku z biodra za pomocą strzykawy i wstrzyknięciu go w piszczel, bez cięcia. juz sama nie wiem. z moją stopą nic sie nie dzieje, może troszke zmizerniała;/, chodze o kulach dalej, troche obciazalam po 2 miesiacach teraz znowu nic. puchnieciem sie nie martw, tez dopiero od niedawna przestała mi puchnać, nie jeżdze samochodem ale mysle ze z tym akurat nie byloby problemu, noga mnie nie boli i opieram się o nią jak leże , siedze, stoje.

    #259528
    anita

    aha też chodzilam na pole magnetyczne i to chyba troszke pomoglo, wyczytałam w internecie o maści zelokostowej i zakupilam sobie Kostival żel, moze cos pomoże:)

    #259529
    korel

    W moim przypadku najgorsza jest przerwa w pracy zawodowej, może mnie to wyłączyć całkiem z aktywnego życia na długo . Dlatego myślę o tym żeby jak najszybciej się uruchomić i może ew. drugą operację zostawić na później, albo niech sie to zrasta długo samoczynnie (choć to może być ponad rok). A potem i tak czeka takich jak my zabieg wyciągania gwoździ i śrub. Jak w Twoim przypadku opinie lekarzy są często całkowicie odmienne (pytałem w sumie już 6-ciu), jedni odradzają obciążanie bo odszczep będzie się ruszał i za cholerę się nie zrośnie, drudzy każą obciążać i ćwiczyć bo złamania w 1/3 piszczeli są najgorsze w całym organiźmie, tam nic nie ma oprócz kości i żył, więc niełatwo się wytwarza kostnina. Obawiam się że tu nie znajdziemy jednej, mądrej i ostatecznej opinii lekarskiej. Każdy z tych lekarzy ma inną wiedzę, doświadczenie, no i my sami róźnie się też zrastamy. Próbuję nieco obciążać, ale boję się na tej nodze jeszcze stanąć, tym bardziej że oprócz długiego odszczepu piszczeli, sama piszczel była pęknięta w 4 miejscach, ale mój prowadzący ortopeda dziwi się że jeszcze nie próbuję na tej nodze stawać i chodzić, np. podpierając się jedną kulą. Bardzo bym chciał, ale boję się że albo pręt nie utrzyma, albo śruby pękną, albo kości się z powrotem posypią, albo będzie taki ból że się przewrócę i znowu coś połamię. A odszczep jesli dotychczas nie ma śladu zrostu przez 2,5 miesiąca, to chyba tylko można załatwić to operacyjnie, żeby było szybciej. Jeszcze wczoraj okazało się że mam jakąś skrzeplinę w żyle w łydce, bo lekarze za krótko zaordynowali mi clexanę, a powinienem brać to do czasu pełnego uruchomienia. Więc jest jeszcze szansa że kiedyś mnie trafi … jak ten skrzep się oderwie i powędruje gdzieś żyłami. Dlatego postanowiłem próbować jak najszybciej się uruchamiać, obciążać żeby jak najszybciej odrzucić kule. Muszę podleczyć skórę na stopie i spróbuję wsiąść do auta. Naciskanie sprzęgła to też ćwiczenie … źle tylko że noga wtedy natychmiast puchnie i sinieje. Jeśli ten Kostival może pomóc, też spróbuję. Miałaś też jakieś kąpiele, wirówki z solą ? niektótrzy sobie chwalą przy złamaniach, ale nie wiem czy z prętami można. Pozdrawiam.

    #259525
    anita

    Hej, nie miałam zadnych wirówek z solą:) o Kostivalu wyczytałam na forum i w internecie…chyba zioła nie zaszkodzą:) ja byłam ze zdjeciem 2 miesięce po operacji i też nie było widać śladu zarastania szczeliny, teraz byłam po 4,5 miesiąca i juz widać przyrost ,a w dwóch miejscach odszczep styka się z kością, no i strzałka i tylnia częć piszczeli też się juz zrosła. poczekam jeszcze do wizyty w piekarach i podejmę decyzję co z tym fantem dalej robić, po dwóch miesiacach od złamania lekarz w piekarach tez kazal mi czekać aż sie zacznie zrastac( mowil ze to za krotko zeby bylo cos widac) no i nie obciązać, powiedzial ze jezeli zacznie sie zrastać to wówczas sluchac mojego prowadzacego lekarza i stopniowo zacząć obciążać na tyle na ile pozwoli, ten natomiast obciazanie odradza na cały czas leczenia ze względu na te gwoździe. Już sama nie wiem co lepsze , czy czekać aż sie samo zrośnie a to faktycznie może trwać długo, czy iść na tą operacje no i wtedy juz tylko liczyć dni kiedy odrzucę te cholerne kule. Czas mnie goni i również jaknajszybciej chciałabym juz być sprawna, a co do zastrzyków przeciwzakrzepowych to ja wzięłam chyba z 30, jak juz sie cieszyłam ze kończę opakowanie to lekarz przypisywał następne i tak trzy razy.Ale widzę że to akurat mi nie zaszkodziło.Co do puchnięcia i sinienia to po 2,5 miesiącach tez tak miałam, teraz juz prawie wogóle nie puchnie no ale jeszcze sinieje jak dużo siedzę albo nadwyrężę. Ale opuchlizna u mnie utrzymywała się dosyć długo,próbowałam dzisiaj wcisnąć sprzęgło ale udało mi sie tylko do połowy:)Też mam opory przed obciążaniem. Pozdrawiam

    #259530
    korel

    Gratulacje, to dobre wieści. Jak Ci się zrasta to chyba lepiej niż operacja. Chyba że jest jakiś problem estetyczny, widać np. jakieś zgrubienie, czy coś wystającego pod skórą. Ja mam widoczny pod skórą wystający lekko koniec odłamu, ale nawet gdyby tak zostało chyba bym odpuścił, bo w końcu noga generalnie jest prosta, no i dla faceta to z pewnością mniejszy problem. Pocieszeniem jest dla mnie to że po dłuższym czasie u Ciebie sie zrosło, więc zakladam że ja też mam szanse. No i opuchlizna jak widzę z czasem schodzi. Chirurg naczyniowiec polecił mi bandażowanie nogi bandażem elastycznym, silniej na stopie, lekko w łydce, żeby krew odpompować w górę. Ja myślę że po 4-5 miesiącach zrost główny jest mocny więc nie ma czego się obawiać przy obciążaniu, ale słuchaj lekarza, polecam posłuchać też tego z Piekar. Pociesz się że sprzęgło zależy od auta, w niektórych jest lekkie, w innych ciężkie. Ja też próbowałem wczoraj z powodzeniem, potraktowałem to jako ćwiczenie, ale potem mialem lekki ból. Jazdy w korkach więc w tej chwili jeszcze nie widzę. Daj znać jak Ci poszło w Piekarach i co postanowiłaś. Trzymaj się.

    #259531
    anita

    Cieszę się ,ze Cię pocieszyłam:)Chyba mamy podobne złamania ponieważ niestety tez mam garba od frontu na środku nogi(wystający koniec odłamu),niewielki ale jest. początkowo lekarz , który zalecił operacje powiedział, że podczas zabiegu mogą mi tam trochę spiłować, ale z kolei miałabym centralnie znów kilka szwów. dla mnie to akurat dramat. Radiolog powiedziała mi, że jak już sie zrośnie to ten garbek z czasem stanie sie niewidoczny(działanie organizmu),lekarz natomiast twierdzi ze może zejść ale może i zostać. Ale już nawet może zostać oby sie tylko noga zrosła i chcę zacząć chodzić. Ty masz wizytę na początku maja ja mam na końcu maja, więc póki co czekam na wieści od Ciebie. Pozdrawiam

    Jeszcze jedno: lekarz, u którego ostatnio się konsultowałam powiedział ,że aby całkowicie obciążać nogę nie musi sie wypełnić cała szczelina, powiedział że wystarczy aby sie zlała do połowy(lub 3/4) i juz bedzie można całkowicie obciążać nogę, a zanim sie całość połączy( bo tam jednak na końcu jest dość szeroka przerwa na końcu) to może potrwać:) Powiedział, zeby sprawdzić za 1,5 do 2 miesiecy na jakim etapie jest zrost.

    #259532
    korel

    Nie wiem czy garbek całkiem zniknie, bo za tym garbkiem w kierunku kostki powinno być jakieś wypełnienie żeby nie było uskoku. Nie mam pojęcia czy kość się tak zalewa, żeby wygładzić ew. uskoki i tworzyć takie wypełnienia. Ale jeśli nie jest duży to trzeba to zostawić i przede wszystkim się uruchamiać. Ja i tak nie miałem wyboru kto i kiedy i jak mnie operuje i czy odszczep zostanie dociągnięty a powinien, bo prostu ze stoku TOPR zawiózł mnie do szpitala i praktycznie od razu miałem operację. Myślę że już jesteś na etapie konieczności obciążania nogi, ja próbuję powoli się rehabilitować (ale wszystko w pozycji siedzącej i z czuciem, bez forsowania: drewniane rolki, wrotki, dociąganie stopy taśmą). Nogę mimo wszystko dociskam na wadze łazienkowej 20-25 kg i staram się ją stawiać na podłodze chodząc o kulach, ale oczywiście nie obciążam mocno. Problemem są oczywiście schody, mimo że staw skokowy ocalał, to prawie nim nie ruszam, nie mogę dociągnąć stopy w kostce. Dopóki to nie będzie dobrze działać to ponoć nie powinno się stawać z obciążeniem, stopa powinna przenosić ciężar na całej długości, wtedy i pręt i śruby i zrośnięte kości wytrzymają.
    Pozdrawiam.

    #259533
    anita

    No proszę widzę, że wypadek w tych samych okolicznościach co i mój. Ja delikatnie obciążam nogę, tez nie mogłam dociagnąć stopy w kostce ale juz to wyćwiczyłam. W czwartek idę na konsultacje do lekarza zobaczymy co mi zaleci.dam znać. Pozdrawiam

    #259534
    incognitor

    witam serdecznie. calkiem przypadkiem „wpadlem” dzisiaj na Wasze forum. Mam pewna sprawe, ktora mnie nurtuje od pewnego czasu. Pod koniec wrzesnia sprezentowalem sobie wieloodlamowe, otwarte zlamanie podudzia. Sposob leczenie; zespolenie wewnatrzszpikowe. Generalnie leczenie przebiega pomyslnie. Wlasciwie juz udalo mi sie wrocic do jakotakiej aktywnosci fizycznej (za bardzo jeszcze nie biegam i nie skacze). Problem, ktory mnie nurtuje dotyczy samego zespolenia. Przez kilka miesiecy zylem w przekonaniu ze moj gwozdz jest skrecony 4 srubami (2 u gory i 2 na dole), teze te potwierdzaly rozmowy po operacji z lekarzem oraz cztery sympatyczne, charakterystyczne blizny na mojej nodze (po parce na kazdym koncu). Bylem informowany ze dynamizacja polega na wykreceniu sruby na jednym z koncow i zostawieniu sruby w otworze dynamizacyjnym. Dynamizacja miala miejsce w grudniu. Wykrecono mi srube w dolnej czesci kosci. Jakies 2 miesiace pozniej przy okazji niezaleznej wizyty o ortopedy dowiedzialem sie ze podczas operacji (po zlamaniu) wkrecono mi tylko 3 sruby (2 u gory i jedna na dole) a podczas dynamizacji usunieto samotna srubę w dolnej czesci, pozostawiajac dolna czesc gwozdzia bez zadnej sruby. Generalnie mam juz swoja teze, ale szukam 100% potwierdzenia. Wydaje mi sie ze nie mozna zrobic dynamizacji, ktora polega na zostawieniu gwozdza bez sruby w otworze dynamizacyjnym (sruba ta ma przeciez jakas funkcje, prawdopodobnie ma zapobiec rotacji kosci). Bardzo osoby zorientowane o opinie w tej sprawie.

    #259536
    zuz

    Hej. Mam podobne złamanie – spiralne piszczeli i strzałki z przemieszczeniem w 1/3 dalszej. Zespolenie Polfixem i jedną śrubą ciagnącą. Operację miałam 1 sierpnia. Minęło więc 9 miesięcy. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zdejmą mi cholerstwo.
    Chodzić zaczęłam po 5 miesiącach – w zasadzie z pełnym obciążeniem. I to za namową rewelacyjnego ortopedy, który po prostu powiedział, żeby obciążać nogę do granicy bólu i stopniowo zwiększać obciążenie. Zaczynałam na wadze od 10 kg po 2,5 – 3 miesiącach po operacji i w górę. Gdy doszłam do 30 kg(ważę 60) – zaczęłam chodząc o kulach coraz bardziej obciążać nogę. W ten sposób czułam się coraz pewniej z tygodnia na tydzień i w styczniu zaczęłam normalnie chodzić bez kul. Nikt mi nigdy nie mówił o żadnych pękających śrubach. Ja mam je z tytanu – także chyba ciężko by było je złamać.
    Poza tym w moim przypadku po paru miesiącach nie chodzenia – miałam w stopie początkowe stadium osteoporozy. Jak to usłyszałam od lekarza – organizm stwierdził, ze skoro nogi nie używam to wszelkie dostarczanie tam składników stało się zbędne.
    Także ja uważam, że najlepiej słuchać własnego organizmu – jak boli – przestać, jak nie to do oporu próbować.
    Im dłuższe unieruchomienie – tym dłuższa rehabilitacja. Choć od stycznia chodzę to moja kostka po paromiesięcznej przerwie jest w fatalnym stanie. Przez pierwszy miesiąc powrotu do chodzenia bolała we wszystkich możliwych miejscach. To niesamowite jak szybko organizm odzwyczaja się od normalnego trybu.
    Pozdrawiam i życze szybkiego powrotu do zdrowia!

Oglądasz 15 wpisów - 1 z 15 (wszystkich: 26)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.