fbpx

Potrąciłem sarnę w lesie

  • This topic is empty.
Oglądasz 12 wpisów - 1 z 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #200523
    tomaszek

    Potrąciłem sarnę w lesie. Przed wjazdem do lasu brak jest znaku ostrzegawczego. Od kogo mogę się ubiegać o zwrot kosztów naprawy, która wyniesie ok 3500.

    #259470
    imported_michal

    od GDDKiA, nie było znaku ich wina, dość bezsporna sytuacja, o ile! takie przypadki zdarzały się w tym miejscu częściej, jeżeli postawienie znaku nie było uzasadnione, bo zwierzęta wolno w końcu chodzą i raz od wielkiego dzwona zdarzyć się może, nic nie uzyskasz.
    postaraj się dowiedzieć od policji jak najwięcej o wypadkach w tym terenie z udziałem zwierzyny
    pozdrawiam

    #259469
    miki
    tomaszek wrote:
    Potrąciłem sarnę w lesie. Przed wjazdem do lasu brak jest znaku ostrzegawczego. Od kogo mogę się ubiegać o zwrot kosztów naprawy, która wyniesie ok 3500.

    Witam
    Jeżeli to możliwe, to bardzo chętnie się dowiem jaki jest finał tej sytuacji. Dokładnie taką samą sytuację przeżyłem wczoraj, wracając do domu „upolowałem” dorodną sarnę. A tak naprawdę to ona upolowała mojego essika . Nie dość , że pokiereszowała mi przednią szybę i dach, to przelatując po moim dachu wpadła pod koła nadjeżdżającego z przeciwka prawie identycznego escorta ( ten sam model, rocznik ale inny kolor i uszkodzenia). Jestem świeżo po zgłoszeniu szkody w Warcie i czekam na rzeczoznawcę, dla tego zbieram info o takich sytuacjach. sam nie wiem jak pomóc.

    Pozdrawiam MIKI

    #259471
    meri3

    cześć Miki wklejce Ci pewien art … ogólnie łatwo nie będzie ale czemu nie spróbować….

    Co roku na drogach dochodzi do tysięcy zdarzeń, w których wybiegające z lasu zwierzęta zderzają się z autami. Koszty remontu samochodu są duże, a wciąż brakuje wykładni, kto ma wypłacić odszkodowanie.

    Odpowiedzialne za zderzenie ze zwierzęciem może być koło łowieckie, zarządca drogi lub też sam kierowca. Wszystko zależy od miejsca i czasu, w którym doszło do takiego wypadku.

    Jeśli obok drogi widnieje znak: „uwaga na zwierzęta leśne”, to w razie zderzenia kierowca nie ma co liczyć na odszkodowanie. Jeżeli natomiast nie ma takiego znaku, to wtedy na kierowcę spada kolejny kłopot. Zarządcy dróg zazwyczaj wynajmują rzesze prawników i udawadniają przed sądem, że jest to wypadek losowy.

    Za stłuczkę można także zaskarżyć koło łowieckie, ale w tym przypadku, kierowca nie może liczyć na łatwe zwycięstwo. Poszkodowany kierowca wygra sprawę tylko, jeśli udowodni, że w lesie jest za dużo zwierząt lub że winę ponosi organizator polowania, który nagonił zwierzę pod koła samochodu.

    Prawnicy mówią krótko: Bardzo trudno szaremu człowiekowi, kierowcy, który nie ponosi żadnej winy za zderzenie ze zwierzęciem, dochodzić później swoich praw. Szanse na to, iż poszkodowany kierowca wygra sprawę o odszkodowanie, są znikome, a w gąszczu przepisów gubią się nawet najlepsi adwokaci.

    Najprostszym i najpewniejszym wyjściem dla kierowców jest więc ubezpieczenie auto-casco, ponieważ zderzenie ze zwierzęciem może spowodować olbrzymie straty: w wysokości nawet kilkunastu tysięcy złotych.

    Jeśli nie jesteśmy ubezpieczeni, to oprócz kosztów sądowych czy wynajęcia adwokata zapłacimy również za uszkodzone auto, ponieważ bardzo trudno jest znaleźć winnego zderzenia w gąszczu przepisów polskiego prawa.

    W ubiegłym roku w samym tylko w województwie śląskim doszło do ponad 1100 kolizji, których przyczyną było nagłe wtargnięcie zwierząt na jezdnie. Wydarzyło się też 13 wypadków, w których 20 osób zostało rannych. Policyjne statystyki nie mówią, ile zwierząt zginęło. Szacuje się jednak, że co roku pod kołami ginie około 20% populacji lisów, kun, tchórzy, zajęcy, borsuków, około 30 tysięcy jeży i 20 tysięcy saren, liczne płazy i gady.

    Co więc zrobić, by uchronić zwierzęta i siebie? Są już rozwiązania techniczne, które odstraszają zwierzęta. Na samochodzie można montować emitery ultradźwięków, które ponoć mają odstraszać zwierzynę leśną, jednak nikt nie gwarantuje ich działania.

    Natomiast istnieją specjalne słupki przydrożne, które wyposażone w odblaski odbijają reflektory samochodu i zmieniając kolor na czerwony kierują strumień światła w las. Niestety, ich stosowanie w Polsce nie jest jeszcze popularne. A przeciętnie likwidacja jednej kolizji ze zwierzęciem kosztuje tyle samo, co „osłupkowanie” dwóch kilometrów drogi.

    Dlatego przede wszystkim trzeba zdać się na własną ostrożność. Warto pamiętać, że zwierzęta mogą biegać szczególnie po nowych odcinkach dróg, które często przecinają zwyczajowe szlaki ich wędrówek.

    Trzeba pamiętać, że zwierzęta płowe poruszają się w stadach, więc jeśli drogę przebiegnie jedna sarna, można się spodziewać następnych.

    Niebagatelne znaczenie ma prędkość. Uderzony z prędkością 100 km/h zając zadziała na samochód z siłą 125 kg. Potrącona sarna da efekt cztery razy większy…

    Dlatego jadąc leśną drogą, szczególnie w nocy – zwolnijmy. Podobnie jak w medycynie, w tym przypadku również sprawdza się powiedzenie – „lepiej zapobiegać niż leczyć”.

    Żródło : interia

    #259472
    miki

    Witam
    ciekawy artykuł, choć dołujący . Na tej drodze są znaki o „nisko latających reniferach”. Posiadam AC, lecz dostanę na pewno tylko „jałmużnę” w myśl zasady ubezpieczycieli: płać nam dużo, a my się zastanowimy czy coś ci oddać. Wracając do znaków to dopiero na następny dzień zauważyłem że tam są (albo je w nocy powstawiali- spisek , albo za często jeżdżę tą drogą- rutyna) .Czekam na razie na odpowiedź z TU

    pozdrawiam ….

    #259473
    Pablo_1st

    1. dziś w radiu słyszałem, że właśnie SN wydał wyrok na NIEKORZYŚĆ KIEROWCY w podobnej sprawie. W uzasadnieniu podał (to oczywiście nie cytat), że zgodnie z literą prawa za zwierzęta dzikie należy się odszkodowanie za uprawy, za szkody na zwierzętach domowych i chyba w gospodarstwach leśnych. Ogólnie sentencja była taka, że właściwie tylko rolnik może domagac się kaski, a kierowca, a raczej właściciel auta nie.
    2. z doświadczenia wiem, że nawet ubezpieczalnie nie dochodzą regresów w takich przypadkach, (a prawników opłacają dobrze) bo szanse na wygrane są mizerne, ,a sprawy ciągną się latami, często koszta samych rozpraw przewyższają sumę odszkodowania
    3. jest szansa dostać kasę, jeśli masz kolizję ze zwierzęciem będącym pod ochroną, chyba właśnie od kół łowieckich,
    4. do ostatniego forumowicza, jeśli kupiłeś AC i jeszcze narzekasz na wysokość odszkodowania, to ja się pytam po co Ci taka polisa? pewnie jak wielu sobie podobnych wyznacznikiem była wysokość składki, tylko po co przy takim podejściu wogóle płacić? Ja wychodzę z założenia, że jak kupuję AC, to najpierw przeglądam OWU i dopiero po wnikliwej lekturze patrzę na składkę. Bo ile może wynieść różnica? 300-500 zł? nawet niech będzie 700, ale po szkodzie problemem jest tylko czas.

    #259474
    miki

    4. do ostatniego forumowicza, jeśli kupiłeś AC i jeszcze narzekasz na wysokość odszkodowania,…

    Witam Pablo_1st Witam Pozostałych
    w tej kwestii masz całkowitą rację, może jeszcze za wcześnie na narzekanie, lecz od mojej kolizji coś nie klei
    1) zniszczony samochód
    2)ośmiomiesięczny kocurek mojej młodszej córki zniknął bez śladu (2 dni po kolizji)
    3) wczoraj przyszło mi kolejne pismo z Warty, z którego wynika że właściciel tamtego escorta
    chce sobie naprawić samochód z mojego OC

    no właśnie co o tym sądzisz? lub sądzicie? (dot pkt.3)

    #259475
    Pablo_1st

    pkt.3 niestety to nie Ty bedziesz podejmował decyzję, tylko likwidator z Warty. Ciekawy przypadek. Jeśli uznają, że wyłączną winę ponosi sarna, to będzie odmowa, ale prawdę mówiąc nie wiem. muszę zajtzeć do przepisów

    #259476
    miki

    1) zniszczony samochód
    2)ośmiomiesięczny kocurek mojej młodszej córki zniknął bez śladu (2 dni po kolizji)
    3) wczoraj przyszło mi kolejne pismo z Warty, z którego wynika że właściciel tamtego escorta
    chce sobie naprawić samochód z mojego OC

    Witam po dłuższej przerwie
    1) Samochód już się robi( klepanie, lakierowanie)
    2)kocurek niestety nie zjawił się
    3)Warta odmówiła mu wypłatę odszkodowania

    po przeprowadzeniu chłodnej kalkulacji tego co się stało i tego co dostałem, oraz tego co zostało stwierdzam, że Warta potraktowała mnie w miarę ok. tzn. wystarczyło na naprawę + pokrycie strat moralnych
    głowa do góry
    pozdrawiam

    #259477
    hasky

    dzsiaj w nocy, zadąc ciężarówka potrąciłem. Przód do wymiany koszta jeszcze nie wiadomo. nie było znaku ostrzegawczego

    #259478
    hasky

    od kogo ubiegać się o zwrot kosztów naprawy

    #259479
    hasky

    potrąciłem dzika teren nie był zalesiony

Oglądasz 12 wpisów - 1 z 12 (wszystkich: 12)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.