fbpx

Potwierdzenie przyjecia odpowiedzialnosci cywilnej w szkodzie.

  • This topic is empty.
Oglądasz 2 wpisy - 1 z 2 (wszystkich: 2)
  • Autor
    Wpisy
  • #206778
    soraya

    Witam serdecznie,

    Chcialam prosic o pomoc w zwiazku z moim wypadkiem, ktoremu uleglam 18.08.2011 r. na letnim torze saneczkowym w Karpaczu. Otoz pracownik, mimo zakazu, wpuscil na tor dwie pijane osoby,ktore ledwo staly na nogach. Jechali zaraz za mna, ale nie zachowali szczegolnej ostroznosc przy mecie, Panowie rozpedzeni z gorki,z calym impetem uderzyli w moje saneczki. W wyniku zdarzenia doznalam rany czola (dwie rany okl.3cm), wstrzasnienie mozgu oraz skrecenie kregoslupa na calym odcinku. Po zainstnialym zdarzeniu szybko zatrzymalam mezczyzn, ktorzy najwyrazniej nie poczuwali sie do winy i chcieli uciekac, zaczelka sie sprzeczka, w wyniku ktorej stwierdzilismy, ze pojdziemy do tego pana, ktory obslugiwal tor, wulgarnie stwierdzil, ze jego to nie obchodzi,zeby wzywac sobie policje tak, jak do wypadku komunikacyjnego itp, Tuz przy kasie jest umieszczona wielka tablica, ktora mowi o zakazie wpuszczania osob nietrzezwych,hamowania podczas jazdy i wyciaganej odpowiedzialnosci,jezeli ktos zlamie regulamin.Jak widac, to tylko informacja, bo nikt sie do niej nie stosuje. Nastepnie w wyniku wymiany zdan i zamieszania co dalej gdyz bardzo krwawilam,panowie uciekli z miejsca zdarzenia,probowalam ich dogonic, ale ludzi bylo tak duzo, ze zgubilam ich w tlumie. Dodam, ze byla ze mna para przyjaciol i maz. Udalismy sie na pogotowie, gdzie zszyli mi rany,z kregosupem wyszlo po 2 dniach.. Po urazie bralam zastrzyki,nosilam miesiac czasu kolnierz,mialam rehabilitacje… Wiedzialam, ze jak sama wystapie o odszkodowanie zapewne nic nie dostane,poniewaz ta sprawa od poczatku byla skomplikowana i trudna do ustalenia. Dodam, ze to nie pierwszy przypadek,a poszkodowanie, ktorzy zglosili szode do ich ubezpieczyciela i nic nie dostali bo wlasciciel nie poczuwal sie do winy. Wynajelam firme, ktora wystosowala im pismo o przyjecie odpowiedzialnosci,wlasciciel toru saneczkowego wyrazil zgode,nastepnie moja firma wystapila z pismem do ich ubezpieczyciela, ktory stwierdzil, ze wlasciciel toru nie wypowiedzila sie w tej kwestii i tak cale zamieszanie, odsylanie pism jeden do drugiego itd trwa juz prawie 5 miesiecy i nie wiem, czy cos mi sie nalezy w zwiazku z ta sprawa i ile czasu na przyjecie odpowiedzialnosci cywilnej ma wlasciciel letniego toru saneczkowego, ile czasu potwierdza to ubezpieczyciel, w tym przypadku pzu i kiedy moge sie spodziewac jakichkolwiek pieniedzy. Podobno, jak sie dowiedzialam, maja mi przyznac bezsporna kwote 1000 zl, ale nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie… a pozniej lekarz orzecznik na podstawie przedstawionej dokumentacji oceni stopien uszczerbku, Ta cala sytuacja jest jedna, wielka niewiadoma, w takim tempie to bedzie ciagla sie chyba rok. Co w taki przypadku mowi polskie prawo?

    Z gory przepraszam za bledy,brak polskich znakow i za cala zagmatwana sprawe. Mam nadzieje, ze pomoga mi Panstwo i podpowiedza, czy w tej sprawie moge cos jeszcze zrobic.

    Dziekuje bardzo i czekam na odpis.

    Pozdrawaim,
    soraya

    #288009
    szkoda

    Wydaje się, że właściel toru odpowiada za szkodę i przysługuje odszkodowanie jak i zadośćuczynienie. Natomiast, w praktyce wynikły problemy, które są sprawą naturalną. W ostateczności wchodzi w grę pozew do sądu. Trzeba jednak uprzednio rozważyć siłę dowody, gdyż zgodnie z art. 6 k.c. ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z tegoż faktu wywodzi skutki prawne.

Oglądasz 2 wpisy - 1 z 2 (wszystkich: 2)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.