fbpx

Reprezentowanie firmy na zewnątrz w drużynie piłkarskiej

  • This topic is empty.
Oglądasz 8 wpisów - 1 z 8 (wszystkich: 8)
  • Autor
    Wpisy
  • #207173
    OjciecErnest

    Witam, pracuję w dość dużej spółce akcyjnej, w której jest drużyna piłkarska której jestem zawodnikiem. Doznałem kontuzji która wymaga rehabilitacji, jestem już 2-gi miesiąc na zwolnieniu i może to potrwać dłużej. Czy taka sytuacja jest zaliczana jako wypadek przy pracy? Czy należy mi się pełne wynagrodzenie wraz z premią? Czy z ZUS należy mi się odszkodowanie? Proszę o wskazówki co mam robić, gdyż w firmie główny dyrektor wywalił na mnie przysłowiowego ….pip pip. Jestem tym faktem trochę poirytowany.

    #290500
    Parus Lex

    Proszę napisać na jakiej zasadzie działa drużyna i czy kontuzja nastąpiła podczas treningu, meczu czy w tzw. wolnym czasie, czy jesteście jakość wynagradzani za granie? warto poszukać jakiegoś regulaminu, albo skontaktować się z kadrami.

    #290501
    szkoda
    OjciecErnest wrote:
    Witam, pracuję w dość dużej spółce akcyjnej, w której jest drużyna piłkarska której jestem zawodnikiem. Doznałem kontuzji która wymaga rehabilitacji, jestem już 2-gi miesiąc na zwolnieniu i może to potrwać dłużej. Czy taka sytuacja jest zaliczana jako wypadek przy pracy? Czy należy mi się pełne wynagrodzenie wraz z premią? Czy z ZUS należy mi się odszkodowanie? Proszę o wskazówki co mam robić, gdyż w firmie główny dyrektor wywalił na mnie przysłowiowego ….pip pip. Jestem tym faktem trochę poirytowany.

    1) Tak- o ile był to mecz w ramach stosunku pracy tj. w czasie pracy;

    2) Jeśli byłoby to zakwalifikowane jako wypadek do pracy to zasiłek chorobowy z ubezpieczenia wypadkowego należy się od pierwszego dnia niezdolności do pracy w wysokości 100%;

    3) Pkt 1;

    4) Jeśli pkt 1 niezwłocznie zgłosić wypadek pracodawcy najlepiej na piśmie za zwrotnym potwierdzeniem na kserokopii.

    #290502
    Ewania
    szkoda wrote:
    1) Tak- o ile był to mecz w ramach stosunku pracy tj. w czasie pracy; .

    Nie – nawet jeśli było to w czasie pracy i w ramach stosunku pracy.
    Nie zawsze w czasie pracy robi się czynności mające ZWIĄZEK z pracą. Rozgrywki piłkarskie niekoniecznie taki związek mają.
    Tak więc – taka jednoznaczna odpowiedź użytkownika szkoda jest błędna. Do takiego stwierdzenia potrzebne jest jeszcze wiele innych ustaleń.
    No, ale o tym wiedzą behapowcy-praktycy, a już niekoniecznie prawnicy – teoretycy. Nawet wybitni. :)

    #290503
    szkoda
    Ewania wrote:
    szkoda wrote:
    1) Tak- o ile był to mecz w ramach stosunku pracy tj. w czasie pracy; .

    Nie – nawet jeśli było to w czasie pracy i w ramach stosunku pracy.
    Nie zawsze w czasie pracy robi się czynności mające ZWIĄZEK z pracą. Rozgrywki piłkarskie niekoniecznie taki związek mają.
    Tak więc – taka jednoznaczna odpowiedź użytkownika szkoda jest błędna. Do takiego stwierdzenia potrzebne jest jeszcze wiele innych ustaleń.
    No, ale o tym wiedzą behapowcy-praktycy, a już niekoniecznie prawnicy – teoretycy. Nawet wybitni. :)

    Każda czynność w godzinach pracy ma związek z pracą. Istnieją jedynie wyjątkowe przypadki gdzie następuje zerwanie związku z pracą tj. m.in. spożywanie alkoholu w miejscu pracy i to pomimo tego nie zawsze o czym świadczy bogata judykatura S.N.. Na marginesie pragnę zaznaczyć, że zarówno behapowcy praktycy i teoretycy nie mają dostatecznej wiedzy nawet co do sporządzania protokołu powypadkowego, a co dopiero aby wnikać głęboko w zagadnienia prawne. Co do prawników to nie zgodzę się również z tym, że prawnicy teoretycy nie mają dostatecznej wiedzy w danej gałęzi prawa, gdyż nawet czasami nie mają jej nawet wybitni prawnicy praktycy. Po prostu zwykle prawnicy przez całe życie specjalizują się tylko i wyłącznie w jednej dziedzinie prawa. Ja akurat jestem najlepszym praktykiem w kraju we wszystkich dziedzinach prawa. Po prostu w setkach i tysiącach zagadnień w każdej dziedzinie prawa istnieją dwie grupy prawników popierających swoje przeciwstawne poglądy. Czasami owi wybitni prawnicy zarówno praktycy i teoretycy sami zmieniają swoje poglądy pod wpływem poglądów innych osób czy też judykatury S.N.. Można o tym przeczytać chociażby w judykatach S.N. Przykładowo w postanowieniu S.N. z dn. 29 kwietnia 2009 r. I KZP 6/09 „Nieskuteczna dla wykazania słuszności tezy, że przepis art. 22 § 2 k.k. nie obejmuje wypadków bezskutecznego podżegania, tzn. niewywołania u osoby nakłanianej zamiaru dokonania czynu zabronionego, jest także akceptacja przez Sąd Apelacyjny nieaktualnego już poglądu prezentowanego do niedawna w piśmiennictwie, że takie sytuacje należy rozpatrywaćw kategoriach unormowania przewidzianego w art. 13 k.k. i art. 14 k.k. Pogląd, że przepis art. 22 § 2 k.k., obejmując sytuacje, w których zakończone zostały czynności nakłaniania, nie odnosi się do wypadków, gdy nakłonienie innej osoby do czynu zabronionego nie zostało zrealizowane, które to wypadki obejmowane są przez konstrukcję art. 13 k.k., prezentował do niedawna P. Kardas (por. P. Kardas w: G. Bogdan, Z. Ćwiąkalski, P. Kardas, 15 J. Majewski, J. Raglewski, M. Szewczyk, W. Wróbel, A. Zoll: Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz. Tom I, Kraków 2004, s. 436). Nie jest to już jednak stanowisko aktualne. P. Kardas zmienił bowiem zdanie (por. P. Kardas w: G. Bogdan, Z. Ćwiąkalski, P. Kardas, J. Majewski, J. Raglewski, M. Szewczyk, W. Wróbel, A. Zoll: Kodeks karny. Część ogólna. Komentarz. Tom I, Warszawa 2007, s. 378 – 381), pod wpływem, jak sam przyznał, wykładni unormowania zawartego w art. 22 § 2 k.k., zaprezentowanej przez M. Bielskiego. Autor ten przedstawił stanowisko, według którego zastosowanie przepisu art. 22 § 2 k.k. do przypadków usiłowanego podżegania (i pomocnictwa) nie wymaga stosowania argumentacji a maiori ad minus, albowiem treść art. 22 § 2 k.k. obejmuje „przypadki, które mieszczą się pomiędzy stadium usiłowania czynu zabronionego przez bezpośredniego wykonawcę a stadium usiłowania czynu zabronionego przez podżegacza lub pomocnika” (M. Bielski: Zasady wymiaru kary za podżeganie i pomocnictwo, CzPKiNP, 2006, z. 2, s. 27 i n.). Na koniec pragnę podnieść, że o behapowcach zarówno tych praktykach i teoretykach panuje co do zasady bardzo zła opinia. Świadczy o tym m.in. kuriozalne twierdzenia behapowców, że prawnicy o czymś nie wiedzą, a wiedzą o tym jedynie, wyłącznie behapowcy. Świadczy to wybitnie o bardzo wąskich horyzontach myślowych. Taki behapowiec nawet nie wie, że czegoś nie wie. Nie rozumie też odmienności poglądów które od setek lat panują wśród prawników zarówno tych praktyków i teoretyków. Co więcej solidna teoria jest potrzebna w każdej dziedzinie nauki, nie tylko dziedzinie prawa aby ją wykorzystywać w praktyce. W innym wypadku nie potrzebne byłoby wykształcenie wyższe. Wobec tego, że bardzo duża liczba behapowców nie ma takiego wykształcenia wyższego kierunkowego (a jedynie studia podyplomowe) to podstępnie i przebiegle pozorują, że mają praktykę i sugerują, że teoria nie jest potrzebna.

    1) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=7809

    konrad157 wrote:
    Zatem, tak ważne jest, aby tą problematyką zajmowali się specjaliści pokroju właśnie Pana Szkody. Cóż, może doczekamy się na uniwersytetach polskich dyscypliny naukowej bezpieczeństwo pracy, a z niej wyodrębnią się katedry postępowania powypadkowego.
    konrad157 wrote:
    Ileż to wyroków sądowych uniewinniających zapadło w naszym kraju, w sprawach katastrof np. górniczych, w których sąd nawet nie próbował ustalić, kto był odpowiedzialny za monitorowanie por-aktywne poziomu ryzyka. Z przykrością trzeba przyznać, że pełnomocnicy rodzin poszkodowanych również nie byli przygotowani. Zatem, tak ważne jest, aby tą problematyką zajmowali się specjaliści pokroju właśnie Pana Szkody. Cóż, może doczekamy się na uniwersytetach polskich dyscypliny naukowej bezpieczeństwo pracy, a z niej wyodrębnią się katedry postępowania powypadkowego.

    2) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=8234

    konrad157 wrote:
    I tu mamy do czynienia z następującą sytuacja, otóż całą problematyką zajmują się w firmach tzw. behapowcy, którzy swoje umiejętności i certyfikaty uzyskali na studiach podyplomowych. Niestety praktyka pokazuje, że to za mało.
    konrad157 wrote:
    Przyznam szczerze, że nie znam kancelarii prawnej, która zajmując się wypadkami przy pracy, zatrudniałaby zespół osób specjalizujących się tą problematyką.
    konrad157 wrote:
    Pozwolę sobie wtrącić małą dygresję na temat wypadków przy pracy. Obecnie, pojawia się pewien problem, otóż ewidentnie cała problematyka wypadkowa dzieli się na dwa obszary: obszar prawny i obszar organizacyjny. I tu mamy do czynienia z następującą sytuacja, otóż całą problematyką zajmują się w firmach tzw. behapowcy, którzy swoje umiejętności i certyfikaty uzyskali na studiach podyplomowych. Niestety praktyka pokazuje, że to za mało. Natomiast, poszukiwanie pomocy u prawnika wiąże się z pewnym ryzykiem, chodzi głównie o fakt, iż trzeba trafić na takiego, który się w tym specjalizuje. Przyznam szczerze, że nie znam kancelarii prawnej, która zajmując się wypadkami przy pracy, zatrudniałaby zespół osób specjalizujących się tą problematyką.
    konrad157 wrote:
    Behapowcy obecnie nie są przygotowani do sprostania skali problemu. Ten problem został już zauważony w kilku dużych firmach w Polsce, które zatrudniają osoby zajmujące się weryfikacją całej dokumentacji powypadkowej, dokładając tym samym starań żeby ustrzec się np pomyłek, co może prowadzić do dość przykrych konsekwencji.
    konrad157 wrote:
    Behapowcy obecnie nie są przygotowani do sprostania skali problemu. Ten problem został już zauważony w kilku dużych firmach w Polsce, które zatrudniają osoby zajmujące się weryfikacją całej dokumentacji powypadkowej, dokładając tym samym starań żeby ustrzec się np pomyłek, co może prowadzić do dość przykrych konsekwencji. Ale mnie zastanawia coś innego, dlaczego obecnie na tak dużym rynku (ok 100 000 wypadków przy pracy rocznie), dział w sumie mało kancelarii lub firm specjalizujących się w tej tematyce. Ja prowadząc badania nad wypadkami przy pracy w latach 2000 – 2010, doszedłem do wniosku, że przynajmniej 25% z ogółu wypadków nadawałoby się do ponownego wyjaśnienia (oczywiście ustaleń poczynionych w protokole).

    3) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=7666

    konrad157 wrote:
    Myślę, że dobrze by Pan zrobił, gdyby bezpośrednio kontaktował się z Panem Szkodą, jego doświadczenie i znajomość prawa cywilnego jest na bardzo wysokim poziomie, wynika to wprost z udzielanych na tym forum porad.

    4) http://www.odzyskaj.info/viewtopic.php?id=8469

    konrad157 wrote:
    (…) muszę w tym miejscu zauważyć, że obecnie uprawnieniami bhp po prostu się handluje rozdając je każdemu na prawo i lewo. I tak w praktyce mamy inżynierów od środowiska, inżynierów budownictwa (oczywiście nikogo nie obrażając), którzy nagle stają się specjalistami z prawa pracy, prawa administracyjnego, ubezpieczeniowego czy cywilnego. Po prostu uczestniczymy w pewnego rodzaju fikcji, która muszę przyznać to ze smutkiem, kreowana jest przez czołowe uniwersytety tego kraju.
    konrad157 wrote:
    Przyznam szczerze, że to ja chyba rzuciłem raz w którymś wpisie, że tzw. behapowcy nie są gotowi do rozwiązywania problemów zwłaszcza prawnych. Nie dotyczy to oczywiście Pani, ale muszę w tym miejscu zauważyć, że obecnie uprawnieniami bhp po prostu się handluje rozdając je każdemu na prawo i lewo. I tak w praktyce mamy inżynierów od środowiska, inżynierów budownictwa (oczywiście nikogo nie obrażając), którzy nagle stają się specjalistami z prawa pracy, prawa administracyjnego, ubezpieczeniowego czy cywilnego. Po prostu uczestniczymy w pewnego rodzaju fikcji, która muszę przyznać to ze smutkiem, kreowana jest przez czołowe uniwersytety tego kraju.
    konrad157 wrote:
    Ja może podam przykład z innej beczki, otóż jeżeli ukończyłem 5 letnie studia na wydziale prawa i administracji (pracę mgr napisałem z Prawa pracy) i dodatkowo czteroletnie studia doktoranckie w katedrze ubezpieczeń, i proszę sobie teraz wyobrazić gdybym miał możliwość zrobienia rocznego kursu w postaci studiów podyplomowych np z chemii, czy upoważniło by mnie to do tego abym był specjalistą chemikiem, czy w tym środowisku byłbym uważany za specjalistę?. Wiem, że ta tematyka jest rozszarpywana przez różne uczelnie zwłaszcza politechniki przywłaszczają sobie prawo do konstruowania coraz to nowszych metod oceny ryzyka zawodowego, to one lansują taki pogląd, iż bezpieczeństwo pracy powinno być pozostawione technikom. To w takim razie proszę zajrzeć na stronę PIP, CIOP – PIB i łaskawie policzyć artykuły poruszające tematykę czysto techniczną. Myślę, że nie znajdzie Pani takiego artykułu. Z drugiej strony proszę powiedzieć jak technik – behapowiec ma sprostać obecnym wymaganiom stawianym nowoczesnym przedsiębiorstwom, proszę mi powiedzieć, taki prosty przykład, jak sporządzić np. biznes plan systemu zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy w oparciu o regulamin organizacyjny spółki, chyba nikt nie ma wątpliwości, że prezentując zalety takiego systemu będziemy głównemu dyrektorowi opisywać aspekty techniczne maszyn i urządzeń przedsiębiorstwa. Jego będzie interesował koszt i procedura wdrożenia. Są to oczywiście przykłady, taki mały wycinek z ogromu problematyki, można się z nimi zgodzić lub też nie i mieć własne odrębne zdanie. Jestem zdania, że bezpieczeństwo pracy powinno być pozostawione osobom wykształconym kierunkowo w prawie pracy, a aspektami technicznymi powinni się zajmować technologowie wydziałowi (o ile tacy są zatrudnieni,).
    konrad157 wrote:
    Bardzo dziękuję Panie Szkoda. Szanuję Pana głównie za wysoki poziom wiedzy i za bezinteresowność, to dzisiaj bardzo rzadkie ….
    #290504
    konrad157

    Związek przyczynowy – należy pamiętać, że pomiędzy wypadkiem a wykonywaną pracą powinien zaistnieć związek. W doktrynie i orzecznictwie prawa pracy utrwalony został pogląd, że związek zdarzenia z pracą nie musi miech charakteru adekwatnego związku przyczynowego w takim znaczeniu, by praca była czynnikiem sprawczym zdarzenia. Nie jest konieczne, by określone zdarzenie było następstwem wykonywania przez pracownika czynności lub poleceń wymienionych w ustawie wypadkowej. Wystarczy, że czynnik sprawczy wypadku przy pracy, mają charakter przyczyny zewnętrznej, wstąpi w czasie pracy i jest powiązany funkcjonalnie z pracą. Chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy z 30.10.2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, artykuł ten pozwala na uznanie związku z pracą nie tylko wypadku, który zdarzył się podczas wykonywania przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia, ale również takiego, który nastąpił w związku z wykonywaniem tego rodzaju czynności (SN z 17.7.2006 r., I UK 28/06). W świetle obecnego orzecznictwa wypadkiem przy pracy jest każde zdarzenie, które doprowadziło do uszczerbku na zdrowiu pracownika, a w szczególności wypadek przy pracy jako nagłe zdarzenie powinien nastąpić podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zleconych czynności lub poleceń , zaznaczam zleconych przez przełożonego i dotyczących pracy. Należy zaznaczyć, iż obecnie zwłaszcza behapowcy uważają, że właściwie każda czynność wykonywana przez pracownika poza obowiązkowy margines czynności ujętych w ramach stosunku pracy jest naruszeniem zasad wynikających z zatrudnienia lub celom zatrudnienia. W związku z tym przypomnę, że pogląd ten ma źródło w orzecznictwie z 1978 roku (wyr. SN z 29.9.1978 r., III PRN 31/78), gdzie Sąd Najwyższy wskazał, iż związek zdarzenia z pracą będzie zerwany, chociażby samo zdarzenie nastąpiło na terenie zakładu pracy i w godzinach pracy, jeżeli pracownik w przeznaczonym na pracę czasie zachowuje się w taki sposób lub przedsiębierze takie czynności, które nie wynikają z zatrudnienia (…) lub są przeciwne celom zatrudnienia, a przez to powodują, że w istotnym ze względu na moment zdarzenia czasie dochodzi do zerwania czasowego związku z pracą. Taki skutek może, choć nie musi, wywołać wprowadzenie się pracownika w stan nietrzeźwości. Zrywa związek z pracą pracownik, który po zakończeniu czynności wynikających z umowy o pracę pozostaje na terenie zakładu pracy jedynie w celu picia alkoholu (..) SN z 23.5.2000 r., II UKN 551/99, OSNAPiUS 2001, Nr 22, poz. 672. Natomiast obecnie zapomina się o tzw. zasadzie powiązania funkcjonalnego, przecież w doktrynie i orzecznictwie utrwalony został pogląd, że związek zdarzenia z pracą nie musi być adekwatnym związkiem przyczynowym w takim znaczeniu, by praca była koniecznym czynnikiem sprawczym zdarzenia. Proszę zauważyć, że wypadek pozostaje w związku z pracą, gdy zdarzenie nagłe, wywołane przyczyną zewnętrzną, wystąpi podczas świadczenia pracy, wykonywania poleceń pracodawcy (niekoniecznie służbowych, proszę nie mylić pojęć), podejmowania nawet bez poleceń czynności na rzecz pracodawcy, więc chodzi tu o działanie w interesie zakładu pracy.
    Oczywiście mamy w tej sprawie zdecydowanie mało informacji, ale również odradzam sugerowanie się np. takimi sugestiami:

    http://www.bhpforum.pl/viewtopic.php?t=1820

    #290505
    behapowka

    GP Nr 25 (1134) czwartek 05 lutego 2004 r.

    Wypadek w trakcie meczu nie jest wypadkiem przy pracy

    Wypadek pracownika, do którego doszło w czasie meczu zorganizowanego przez zakład pracy, nie jest wypadkiem przy pracy.

    MGPiPS WYJAŚNIA
    Wypadkiem przy pracy jest nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, które powoduje uraz lub śmierć i które nastąpiło w związku z pracą – wyjaśnia Departament Warunków Pracy Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej w związku z pytaniem internauty o wypadek, jakiego doznał uczestnik meczu koszykówki w rozgrywkach organizowanych pomiędzy zakładami pracy. Departament przypomina, że definicję wypadku przy pracy zawiera art. 3 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. nr 199, poz. 1673 z późn. zm.).
    Analiza przepisów wskazuje, że wypadek pracownika w czasie meczu sportowego zorganizowanego przez zakład pracy lub działające na jego terenie organizacje zawodowe nie jest wypadkiem przy pracy lub traktowanym na równi z wypadkiem przy pracy. Brakuje tu bowiem elementu „związku z pracą”, który – co wynika z definicji – stanowi przesłankę konieczną do uznania danego zdarzenia za wypadek przy pracy.
    Resort przypomina, że takie stanowisko prezentowane jest od dawna w orzecznictwie sądów. Nie dopatrzyły się one związku pomiędzy udziałem w zawodach sportowych a pracą, na co wskazano w orzeczeniu Sądu Najwyższego z 7 czerwca 1979 r. (sygn. akt IIIPR 30/79), a także w wyrokach sądów rejonowych: z 24 kwietnia 1996 r. (IVP 363/95) i z 7 marca 1997 r. (IVP 261/96).
    W wyjaśnieniach MGPiPS podkreśla się ponadto, że związek z pracą nie powstaje nawet na podstawie formalnego polecenia – wydanego pracownikowi – do wzięcia udziału w zawodach sportowych, ponieważ w takim przypadku pracownik wcale nie wykonuje obowiązków określonych przez zakład pracy w ramach łączącego pracownika i pracodawcę stosunku pracy. W konsekwencji nie ma w tym przypadku mowy o podległości służbowej.
    Departament Warunków Pracy zwraca uwagę, że omawiane zdarzenie można zakwalifikować do tzw. nieszczęśliwych wypadków. Powinno być ono objęte, za sprawą zakładu pracy (jak zauważa się w resortowych wyjaśnieniach), ochroną ubezpieczeniową. Chodzi o ochronę w postaci cywilnej umowy ubezpieczenia, zawartej w związku z organizacją turnieju sportowego.
    iwa

    #290506
    szkoda
    konrad157 wrote:
    Związek przyczynowy – należy pamiętać, że pomiędzy wypadkiem a wykonywaną pracą powinien zaistnieć związek. W doktrynie i orzecznictwie prawa pracy utrwalony został pogląd, że związek zdarzenia z pracą nie musi miech charakteru adekwatnego związku przyczynowego w takim znaczeniu, by praca była czynnikiem sprawczym zdarzenia. Nie jest konieczne, by określone zdarzenie było następstwem wykonywania przez pracownika czynności lub poleceń wymienionych w ustawie wypadkowej. Wystarczy, że czynnik sprawczy wypadku przy pracy, mają charakter przyczyny zewnętrznej, wstąpi w czasie pracy i jest powiązany funkcjonalnie z pracą. Chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy z 30.10.2002 roku o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, artykuł ten pozwala na uznanie związku z pracą nie tylko wypadku, który zdarzył się podczas wykonywania przez pracownika czynności na rzecz pracodawcy, nawet bez polecenia, ale również takiego, który nastąpił w związku z wykonywaniem tego rodzaju czynności (SN z 17.7.2006 r., I UK 28/06). W świetle obecnego orzecznictwa wypadkiem przy pracy jest każde zdarzenie, które doprowadziło do uszczerbku na zdrowiu pracownika, a w szczególności wypadek przy pracy jako nagłe zdarzenie powinien nastąpić podczas lub w związku z wykonywaniem przez pracownika zleconych czynności lub poleceń , zaznaczam zleconych przez przełożonego i dotyczących pracy. Należy zaznaczyć, iż obecnie zwłaszcza behapowcy uważają, że właściwie każda czynność wykonywana przez pracownika poza obowiązkowy margines czynności ujętych w ramach stosunku pracy jest naruszeniem zasad wynikających z zatrudnienia lub celom zatrudnienia. W związku z tym przypomnę, że pogląd ten ma źródło w orzecznictwie z 1978 roku (wyr. SN z 29.9.1978 r., III PRN 31/78), gdzie Sąd Najwyższy wskazał, iż związek zdarzenia z pracą będzie zerwany, chociażby samo zdarzenie nastąpiło na terenie zakładu pracy i w godzinach pracy, jeżeli pracownik w przeznaczonym na pracę czasie zachowuje się w taki sposób lub przedsiębierze takie czynności, które nie wynikają z zatrudnienia (…) lub są przeciwne celom zatrudnienia, a przez to powodują, że w istotnym ze względu na moment zdarzenia czasie dochodzi do zerwania czasowego związku z pracą. Taki skutek może, choć nie musi, wywołać wprowadzenie się pracownika w stan nietrzeźwości. Zrywa związek z pracą pracownik, który po zakończeniu czynności wynikających z umowy o pracę pozostaje na terenie zakładu pracy jedynie w celu picia alkoholu (..) SN z 23.5.2000 r., II UKN 551/99, OSNAPiUS 2001, Nr 22, poz. 672. Natomiast obecnie zapomina się o tzw. zasadzie powiązania funkcjonalnego, przecież w doktrynie i orzecznictwie utrwalony został pogląd, że związek zdarzenia z pracą nie musi być adekwatnym związkiem przyczynowym w takim znaczeniu, by praca była koniecznym czynnikiem sprawczym zdarzenia. Proszę zauważyć, że wypadek pozostaje w związku z pracą, gdy zdarzenie nagłe, wywołane przyczyną zewnętrzną, wystąpi podczas świadczenia pracy, wykonywania poleceń pracodawcy (niekoniecznie służbowych, proszę nie mylić pojęć), podejmowania nawet bez poleceń czynności na rzecz pracodawcy, więc chodzi tu o działanie w interesie zakładu pracy.
    Oczywiście mamy w tej sprawie zdecydowanie mało informacji, ale również odradzam sugerowanie się np. takimi sugestiami:

    http://www.bhpforum.pl/viewtopic.php?t=1820

    Zgadzam się w całości i jestem zwolennikiem takowego poglądu, gdyż nie chodzi tylko o stricte pracę określoną stosunkiem pracy ale i wszelkie działania na rzecz pracodawcy w godzinach pracy.

Oglądasz 8 wpisów - 1 z 8 (wszystkich: 8)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.