fbpx

Stres przed szkołą

Avatar
kubomix
Poszkodowany

Witam:)

Problem nie dotyczy konkretnie mnie, ale mojej koleżanki - panicznie boi się wszelkich sprawdzianów, kartkówek odpytywań etc. Uczy się prawie cały czas w domu, przed każdą lekcją. Gdy tylko ma przeczucie, że będzie wywołana do odpowiedzi, dostaje wręcz fobii. Cały czas powtarza, że nic nie umie (mimo, że uczyła się przez cały poprzedni dzień). Ciut gorsza ocena niż się spodziewała jest dla niej tragedią.

Z tego co wiem, jej rodzice wcale nie wywierają na niej presji. To bardzo dobra rodzina. Inteligentni ludzie. Koleżanka być może boi się, że będzie od nich odstawała, jeśli nie będzie się uczyć. Ma dwie starsze siostry. Jedna ukończyła, a druga uczy się w najlepszym liceum naszego miasta.

Koleżanka powtarza, że nie zda egzaminu gimnazjalnego, ani matury. Zrobiłaby wszystko, żeby tylko bezkarnie móc nie pójść do szkoły.

My (cała moja klasa) próbujemy jej wytłumaczyć, że przecież jest świetną uczennicą i nie ma powodu, żeby się tak stresować. Jednak argumenty typu "przecież nie uczysz się dla ocen, tylko dla siebie" zupełnie do niej nie trafiają.

Problem dochodzi do tego stopnia, że w zeszłym roku, gdy usłyszała że przed wakacjami będzie sprawdzian z biegów, od razu zaczęła trenować...

Staje się to denerwujące. Rozumiemy, że trzeba się uczyć. Ale kolejne powtarzanie tego samego ma skutki zupełnie przeciwne do celów. Zwłaszcza, że przy połowicznym wkładzie czasu osiągamy niekiedy lepsze wyniki.

Proszę o radę, jak jej pomóc, bo inaczej dziewczyna się wykończy psychicznie.

Pozdrawiam,

Kuba

Avatar
greentea
Poszkodowany

Twoja koleżanka jest bardzo ambitna i we wszystkim chce być nie tylko dobra, a najlepsza. Ale problem w tym, że ma niskie poczucie wartości. I nad tym trzeba pracować. Tak pomyślałam, że może spotkalibyście się razem ze znajomymi z klasy i z nią, gdzieś poza szkołą. Bo jeśli ciagle siedzi z nosem w książkach to musi jej być strasznie smutno. Spróbujcie ją przekonać do tego, że ma jakieś pozytywne cechy oprócz tego, że jest świetną uczennicą.

Piszesz, że zrobiłaby wszystko, żeby nie pójść do szkoły. Czyli boi sie, tylko czego? Wysokich wymagań nauczycieli, samotności na przerwach? Może lęk dotyczy czego innego? Rodzice nie wywierają na nią presji, ale może porównują ją do starszych sióstr albo chwalą się ich sukcesami na spotkaniach rodzinnych?

Na stres dobre są techniki relaksacyjne, ale nie wiem jak bliską jest dla Ciebie koleżanką i czy masz możliwość z nią dłużej pogadać.

Avatar
sawa-z-wawa
Poszkodowany
kubomix pisze:
Witam:)

Problem nie dotyczy konkretnie mnie, ale mojej koleżanki - panicznie boi się wszelkich sprawdzianów, kartkówek odpytywań etc. Uczy się prawie cały czas w domu, przed każdą lekcją. Gdy tylko ma przeczucie, że będzie wywołana do odpowiedzi, dostaje wręcz fobii. Cały czas powtarza, że nic nie umie (mimo, że uczyła się przez cały poprzedni dzień). Ciut gorsza ocena niż się spodziewała jest dla niej tragedią.

Z tego co wiem, jej rodzice wcale nie wywierają na niej presji. To bardzo dobra rodzina. Inteligentni ludzie. Koleżanka być może boi się, że będzie od nich odstawała, jeśli nie będzie się uczyć. Ma dwie starsze siostry. Jedna ukończyła, a druga uczy się w najlepszym liceum naszego miasta.

Koleżanka powtarza, że nie zda egzaminu gimnazjalnego, ani matury. Zrobiłaby wszystko, żeby tylko bezkarnie móc nie pójść do szkoły.

My (cała moja klasa) próbujemy jej wytłumaczyć, że przecież jest świetną uczennicą i nie ma powodu, żeby się tak stresować. Jednak argumenty typu "przecież nie uczysz się dla ocen, tylko dla siebie" zupełnie do niej nie trafiają.

Problem dochodzi do tego stopnia, że w zeszłym roku, gdy usłyszała że przed wakacjami będzie sprawdzian z biegów, od razu zaczęła trenować...

Staje się to denerwujące. Rozumiemy, że trzeba się uczyć. Ale kolejne powtarzanie tego samego ma skutki zupełnie przeciwne do celów. Zwłaszcza, że przy połowicznym wkładzie czasu osiągamy niekiedy lepsze wyniki.

Proszę o radę, jak jej pomóc, bo inaczej dziewczyna się wykończy psychicznie.

Pozdrawiam,

Kuba

Witaj Kubo, zainteresował mnie problem, który przedstawiasz. Pracuję z młodzieżą szkolną i dość często stykam się ze zestesowanymi uczniami. Lęk, który odczuwa twja koleżanka ma źródło prawdopodobnie w sytuacji domowej /jest przecież dobrą uczennicą/. Na to nic nie możesz poradzić. Aby jej pomóc najprościej jest udac się do psychologa szkolnego względnie pedagoga i poprosić o pomoc. Najlepiej gdyby zrobiła to sama zainteresowana. Psycholog szkolny będzie wiedział co w tej sytuacji zrobić. Cieszę się, że młodzież gimnazjalna jest tak wrazliwa na problemy swoich kolegów. Pozdrawam, sawa.

Avatar
kubomix
Poszkodowany

greentea, moja koleżanka nie chce iść do szkoły, bo boi się, że umie za mało, że zapytana zapomni tego czego się nauczyła. Jak ktoś użyje słowa "kartkówka" to ona usłyszy go z drugiego końca korytarza, po czym zapyta się: "z czego?!"

Nie jest mi jakaś bliższa, po prostu, postanowiłem w końcu zadziałać. Sytuacja powtarza się już drugi rok. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że po wakacjach się coś zmieni. Wiem od innych znajomych, że podczas wyjazdu nad zalew wraz z grupą do której należy koleżanka, świetnie się bawiła. Zupełnie inny człowiek. Co do możliwości rozmawiania z nią oczywiście taka istnieje. W szkole to nie jest temat tabu. Sam nie podejmuje się już rozmowy z nią, bo to bezskuteczne. Próbujemy wspólnie z innymi kolegami/koleżankami z klasy. To na nic.

sawo, nie znam dokładnie życia domowego koleżanki. Możliwe, że greentea ma rację co do porównywania z siostrami, ale podejrzewam, że to raczej ona sama siebie porównuje, nie chcąc być w żaden sposób gorsza. W szkole jest pedagog, ale jak ją tam zaciągnąć? Mówiliśmy jej o tym, ale ona traktowała to raczej jako żart. Poza tym, wiadomo jak to wygląda. Zaraz zacznie się gadanie typu: "ona poszła do pedagoga... pewnie coś w domu... patologia? alkohol?" Nie muszę chyba pisać co dalej... Wstyd przyznać, ale tak głupie jest 75% gimnazjalistów. Trzeba czegoś bardziej dyskretnego. Zastanawiam się, nad zaangażowaniem w to wychowawczyni, żeby poruszyła ten temat na zebraniu indywidualnym z rodzicami.

Co Wy o tym sądzicie?

Avatar
sawa-z-wawa
Poszkodowany

Jest to jakieś rozwiązanie. Jeżeli macie zaufanie do swojej wychowawczyni i jesteście pewni,że będzie umiała własciwie porozmawiaż z rodzicami kolezanki /pewnie mamą/ to jest szansza, że rodzice bedą umieli pomóc swojej córce. Często w takich sytuacjach rodzice są bardzo zdziwieni i nie mają pojęcia,ze dzieci inaczej funkcjonują w domu a inaczej w szkole. Pamietaj jednak, że nie zawsze rodzice posiadają odpowiednie umiejetności wychowawcze i może się tak zadrzyć, że zacowają się jak "słoń w składzie porcelany".

Avatar
kubomix
Poszkodowany

No właśnie... dlatego nie wiem czy jest to dobre rozwiązanie. Choć z drugiej strony - powinni widzieć co się dzieje. Przecież gdy ktoś się tak strasznie przejmuje, non stop przed książkami siedzi, to rodzic powinien to zauważyć, prawda? Póki co, porozmawiamy z wychowawczynią. Może ona ma jakiś pomysł.

Avatar
ARWENA
Poszkodowany

Tak na chwilkę wrócę do tematu stresu: Ze stresem trzeba nauczyć się radzić sobie właśnie w szkole. To pierwsze miejsce, gdzie najcześciej mamy z nim do czynienia. To jak nam się to uda na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum, będzie miało wpływ na nasze późniejsze doświadczenia, radzenie sobie z edukacją (później może być jeszcze trudniej).

Kilka 'lekkich' sposobów by zmniejszyć stres:

- śmiech! śmiech świetnie pomaga odreagować napięcie, trzeba znaleźć do tego tylko towarzystwo i temat ;)

- przywołać z pamieci jakieś miłe wspomnienie, odciąć się na chwilę od rzeczywistości

- zapamiętać, że uczymy się dla siebie, nie dla rodziców, nauczycieli (w nauce zwracaj uwagę na to co nas interesuje, czego lubimy się uczyć)

Może rozwiązaniem jest w to 'wciągnięcie' pani pedagog/psycholog. Możesz udać się do niej, przedstawić problem (nie wymieniając konkretnych nazwisk) i zapytać czy zgodzi się przeprowadzić dla was (ona lub osoba, którą ona wyznaczy) warsztaty na temat radzenia sobie ze stresem, a takze jego przyczyn, skutków itp. Warsztaty, nie tylko o tym jak radzić sobie z niewielkim stresem, ale co zrobic w sytuacji, gdy nie dajemy sobie z problemem rady.

Avatar
Konfon
Poszkodowany

Miałam kiedyś coś podobnego. Może nie w takim stopniu. Przed każdą kartkówką, sprawdzianem czy pytaniem(to jest najgorsze) odczuwałam ból brzucha, głowa zaczynała mnie boleć. Wszyscy mi mówili, że to źle że się tak denerwuje, miałam straszne problemy z tym. Każdą ocenę, którą dostałam a nie była ona tą, którą chciałam dostać bardzo przeżywałam. Kiedyś nawet na lekcji miałam chwilę załamania i się rozpłakałam. Nauczyciel kompletnie nie wiedział co zrobić. Ale jakoś z czasem, jak poszłam do lekarza zaczynało to ustępować. Zażywałam leki ziołowe na uspokojenie i piłam melise. Pomogło mi i już się tak nie stresuje. Polecam Twojej koleżance, żeby przeszła się do przychologa i o tym porozmawiała. Wygadanie się jest najlepszym lekarstwem.

Avatar
Eskinos
Poszkodowany

Lekki stres może być motywujący, problem jest wtedy gdy stres paraliżuje. Niech koleżanka na początek uda się do szkolnego pedagoga/psychologa...

Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.

Załóż konto lub zaloguj się aby odpisać